sobota, 16 kwietnia 2016

Jane - profil wilczycy

Imię: Jane (czyt. dżejn)
Płeć: Samica
Wiek: 1 rok
Hierarchia: Omega
Kierunek: Jastrząb
Stanowisko: Wojowniczka
Typ: Zwykły
Rasa: Wilk Księżycowy
Głos: Nicki Minaj
***
Cechy charakteru: Miła, szczera, marzycielska
Cechy fizyczneSzybka, zwinna
Znak szczególny: Fioletowa bluza
Słaby punktOgon
Boi się: Oszukania przez inne wilki
Waga: 30 kilogramów
Wzrost: 60 centymetrów
Najlepsi przyjacieleBrak
Pochodzenie: Ziemia Wojny [Wataha Kanionu Wielkiego Orła]
Lubi: Śpiewać, tańczyć, marzyć, wspinać się
Nie lubi: Złośliwości, agresji, przemocy
***
Żywioł: [2/3] Muzyka, Elektryczność
Moce: [3/20] Telepatia, ogłuszanie śpiewem, porażenie prądem
Partner/ka: Brak, zakochana w wilku imieniem Silent Fear
RodziceJana i George [losy nieznane]
Potomstwo: Brak
Inna rodzina: Brak
***
Data dołączenia: 16 kwiecień 2016
Data urodzenia: 22 listopad
Upomnienia: 0/3
Krwawe Pioruny: 150.000
★★★★★★★★★
Zdobyte osiągnięcia: Brak
Poziom: 11
PD: | Ogólnie: 1150 | Wykorzystano: 800 | Zostało: 350
Umiejętności: | Walka: 550 | Instynkt: 0 | Umysł: 0 | Polowanie: 250 |
Jaskinia: numer 4
Ekwipunek: Brak
Torba| 0 Wilcze Jagody | 0 Czarna Krew | 0 Łza Wilczycy | 0 Niezapominajka | 0 Rumianek | 0 Liść | 0 Czaszka | 0 Czarna Perła | 0 Kość | 0 Chmiel | 0 Popiół | 0 Księżycowy Pył | 
Bronie: Brak
Zbroja: Brak
Smok: Brak
Towarzysz: Brak
HistoriaZostała wygnana ze swojej watahy niedługo po urodzeniu.
Kontakt z właścicielem wilka: | Howrse: anka7136 |

Od Gray Fog - Pierwsi znajomi

Ja i siostra miałyśmy dzisiaj poznać kilka nowych osób, gdyż jak dotąd znałyśmy tylko Makkę, dzięki której mama była w stanie wydać nas na świat; naszych rodziców oraz siebie nawzajem, co oznaczało, że każda z nas znała po cztery wilki, a do watahy należało niecałe czterdzieści osobników. Dzisiaj przyszedł czas na poznanie naszych opiekunek oraz mentorów i chyba rocznych wilków, czy coś. Tym ostatnim nie byłam szczególnie zainteresowana, gdyż nie chciałam tak szybko powiększać swojego grona znajomych, szczególnie o roczne i jeszcze nierozważne wilki, które zapewne nie widzą nic, poza czubkiem własnego nosa. 
Mniejsza o to, najpierw wraz z siostrą zostałyśmy zaprowadzone przez rodziców na Słoneczną Polanę, czyli miejsce przeznaczone typowo dla szczeniaków. Mogłyśmy się tutaj bawić, rozwijać i uczyć. 
Pierwszymi wilkami, jakie rzuciły nam się w oczy były nasze opiekunki, czyli Imagine i Grace, która miała być moją mentorką i opiekunką Rainbow, zaś czarna wilczyca z tęczowymi włosami miała być moją opiekunką. Najpierw miałyśmy się zapoznać z naszymi opiekunami, dlatego zignorowałam czarną, skrzydlatą waderę z żółtymi przebarwieniami i rozmawiałam z Imagine, która nie wydawała się być wilczycą, która by mnie jakkolwiek interesowała. Być może początkowo nie byłam do niej zbyt dobrze nastawiona i z tego właśnie względu jakoś nie przypadła mi do gustu. Kilka dni później dogadywałyśmy się już całkiem nieźle. Podczas mojego krótkiego dialogu z Imagine, Rainbow rozmawiała ze swoją opiekunką. 
Potem przyszedł do nas Patton, czyli samiec beta i partner Makki, a także mentor Rainbow. Wówczas podeszła do mnie Grace, której charakter również był nieco odmienny od mojego, ale ją polubiłam o wiele bardziej, niż tamtą czarną wilczycę z kolorowymi włosami. Z Grace od razu udało mi się nawiązać wspólny język. Była dopiero roczną wilczycą, a już miała pozycję Zarządcy Opiekunów. Była to również Młoda Samica Delta, więc nasza rozmowa koncentrowała się w dużym stopniu na właśnie stanowiskach. 
Grace wyznała, że do końca swojej młodości nie wiedziała, jakie chciałaby mieć stanowisko i była rozdarta między Nauczycielem, a Opiekunem i zapytała się mnie, czy ja również posiadam taki sam problem, bo wówczas będzie w stanie mi pomóc w wyborze. Na całe szczęście, ja nie byłam tak niezdecydowana i od początku wiedziałam, że chciałabym być nauczycielem, niestety nie byłam pewna jakiego przedmiotu. Wówczas wilczyca zapewniła mnie, że jeśli będę miała dobre oceny, postara się załatwić mi pozycję Zarządcy Nauczycieli, dzięki czemu mogłabym zarządzać innymi nauczycielami i uczyć wszystkiego, czego tylko bym chciała, lub zastępować nauczycieli, których nie ma.
Wadera bardzo dziwiła się, że ktoś taki, jak ja, chce zostać nauczycielem i użerać się z małymi szczeniakami. Sama nie do końca rozumiałam swojego postępowania i swoich wyborów, ale postanowiłam się tym razem pokierować sercem, a nie rozumem i wcześniejszymi doświadczeniami, których w sumie nie miałam jeszcze za wiele, biorąc pod uwagę fakt, że miałam jakieś dwa miesiące.
Potem Rainbow poszła się przywitać z resztą rocznych wilków, a ponieważ było to rodzeństwo Grace, również postanowiłam się z nimi zapoznać. Oboje byli basiorami i nosili imiona Castiel oraz Gaster Phoenix. Grace przyznała, że trochę lepiej dogaduje się z Castiel'em, co sama zauważyłam.
W ten sposób zyskałam kolejnych pięciu znajomych: moją opiekunkę; opiekunkę Rainbow i swoją mentorkę; jej rodzeństwo i mentora mojej siostry, dzięki czemu znałam już dziewięć wilków. Kiedy wróciłyśmy, rodzice powiedzieli, że następnego dnia pójdziemy spotkać się z alfami. Niezbyt ucieszyła mnie ta wiadomość, w przeciwieństwie do mojej siostry, która była wyraźnie podekscytowana nadchodzącym wydarzeniem.

Od Zan'a - C.D. Imagine ''Malownicza Kraina''


Wadera pytała mnie o podzielenie się z innymi z tym, co było moją, a teraz już jej tajemnicą. W końcu odparłem.
- Nie. - rzuciłem tylko, spuszczając wzrok. - Nikt nie może się dowiedzieć o tym miejscu, rozumiesz?
Ona tylko wzruszyła ramionami.
- Jak sobie chcesz. W sumie, zaraz musimy wracać, będą się martwić. - westchnęła. - Ale jeszcze tu przyjdziemy? - dodała upewniając się.
- Jasne. Pokażę ci też wejście, abyś mogła wchodzić tu nawet sama. - uśmiechnąłem się i w ostatniej chwili podniosłem z ziemi medalion z kwiatem na diamencie. - A jego zachowaj. Nie zrobi "krzywdy" w naszym normalnym świecie.
Wilczyca uśmiechnęła się szeroko i szczerze.
- Dziękuję. - przytuliła mnie lekko, a ja odwzajemniłem uścisk, klepiąc ją delikatnie łapą po grzbiecie.
- Ty go znalazłaś. Poza tym, idealnie do ciebie pasuje... - mruknąłem głosem znawcy przekręcając łeb.
- Naprawdę? Jeszcze raz dzięki. - uśmiechnęła się szerzej i założyła medalion.
Zaczęliśmy iść w stronę wyjścia, które znajdowało się niedaleko. Chwilę pogawędziliśmy i naszym oczom ukazał się zielonkawy portal. Kiwnąłem głową i wskoczyliśmy do niego. Mijaliśmy kwiaty i liście, które znajdowały się w portalu, aż wylądowaliśmy pośrodku jakiegoś lasu. Portal natychmiast zniknął. 
- To tu. - powiedziałem. - Musisz łapą nacisnąć na tą gałąź, a wtedy portal się włączy, a ty możesz przez niego przejść. - wytłumaczyłem. - I nikomu.
- Ani mru-mru. - przesunęła łapą obok swojego pyska, naśladując zamykanie zamka błyskawicznego.
Na Imagine można polegać. Nastała noc. Wspominałem już, że zdążył zrobić się dzień w portalu? Tak, a jeżeli jest tam dzień, tu jest noc. Patrzyliśmy w gwiazdy, idąc sobie spokojnie. Nagle Imagine potknęła się o korzeń, staczając się po już zielonej trawie. Skoczyłem na cztery łapy na górce i zacząłem "zjeżdżać" za nią. Wychyliłem się nieco i złapałem za jej ogon. Ona syknęła cicho i popatrzyła na mnie. Zrobiłem oczy zbitego szczeniaka. Wiem, że bolało, ale nie chciałem wyciągać łapy, bo spadlibyśmy. Ona sama złapała łapą za mój gardziel, lecz lekko i podciągnęła się, teraz już łapiąc za mój kark. Ustała jak ja, na szeroko rozstawionych łapach i zaczęliśmy się wspinać po górce. Kiedy tak szliśmy, ona nagle zapytała.
- Hm... skoro ten świat to tajemnica i nikt nie może się o nim dowiedzieć, dlaczego mi powiedziałeś o nim i go mi pokazałeś? - spytała zaciekawiona i trochę podejrzliwa.
Zarumieniłem się i unikałem jej wzroku.

<Imagine? Tak, teraz ty kończysz w takim miejscu... B] >

Dark Heaven odchodzi z watahy!

Dark Heaven odchodzi.
~
Kontakt z właścicielem wilka: | Howrse: oliwiaklima8 |
Powód odejścia: Decyzja właściciela/ ''Lepiej nie znać powodu ;-;''
Piastowane stanowiska: Wojowniczka
Data dołączenia: 8 luty 2016
Data odejścia: 16 kwiecień 2016
Imię partnera/ki: Brak
Ilość szans na powrót: Dwie
~
Żegnaj!

wtorek, 12 kwietnia 2016

Wyniki konkursu

Wyniki robię bardzo na szybko, więc jeżeli chcecie sprawdzić co wygraliście, zapraszam:


***

A więc, bez przedłużania, do konkursu zgłosiło się 10 osób, więc mamy 10 miejsc. 

1 miejsce - Kaloszówka 
[reprezentant: Tim/link do pracy]

2 miejsce - KJK 
[reprezentant: Lost In Dreams/link do pracy]

3 miejsce - BlueCheese 
[reprezentant: Alexis/link do pracy]

4 miejsce - Sheira
[reprezentant: Max/link do pracy]

5 miejsce - IHaveOnlyHope 
[reprezentant: Silence/link do pracy]

6 miejsce - AveArbuz 
[reprezentant: Buried/link do pracy]

7 miejsce - ♠LemmyForever♠ 
[reprezentant: Vixan/link do pracy]

8 miejsce - †Anonymous† 
[reprezentant: Anonymous/link do pracy]

9 miejsce - oliwiaklima8 
[reprezentant: Dark Heaven/link do pracy]

10 miejsce - wilczyca22 
[reprezentant: Rock/link do pracy]

Gratuluję zwycięzcom!

praca na konkurs - KJK

Byłam tak zajęta rysowaniem wilków, że zapomniałam o swojej własnej pracy, dlatego dałam do oceny po prostu moją ulubioną.


Oceny Szymona:
Estetyka: 10/10
Ciekawość pracy: 7/10
Zaawansowanie: 10/10
Ogólne wrażenie: 9/10
Suma: 36/40

Oceny Aleksandry:
Estetyka: 9/10
Ciekawość pracy: 8/10
Zaawansowanie: 10/10
Ogólne wrażenie: 9/10
Suma: 36/40

Ogólnie praca zdobyła: 72/80

Buried - profil wilka

Imię: Buried (ang. pogrzebany)
Płeć: Samiec
Wiek: 8 lat
Hierarchia: Omega
Kierunek: Jastrząb
Stanowisko: Strażnik Nocny
Typ: Zwykły
Rasa: Wilk Księżycowy
Głos: Brak
***
Cechy charakteru: Buried to basior o specyficznym podejściu do życia. Przeważnie chodzi uśmiechnięty, jednakże to tylko jego przykrywka. Zawsze próbuje pokazać, że u niego wszystko "ok". Nie lubi, gdy ktoś się nim interesuje. Woli stać z boku i obserwować. Jest raczej spokojnym marzycielem. Nie można nazwać go szczęśliwym, bo zwyczajnie taki nie jest. Lubi rozmyślać, często próbuje znaleźć siebie, lecz mu to nie wychodzi. Wieczorami obrzuca się milionami pytań, na które nigdy nie znajduje zadowalających odpowiedzi. Gdy nie udaje szczęśliwego, chodzi przygaszony.
Cechy fizyczneBasior ów jest bardzo silny oraz szybki.
Znak szczególny: Żółte oczy.
Słaby punktTylne łapy.
Boi się: Swojej wyobraźni.
Waga: 65 kilogramów
Wzrost: 88 centymetrów
Najlepsi przyjacieleNe posiada,
Pochodzenie: Ziemia Wojny [Wataha Głuchej Pustyni]
Lubi: Noc; ciszę; zrozumienie
Nie lubi: Niezrozumienia; krzywdy bez powodu; życia
***
Żywioł: [3/3] Mrok, Elektryczność, Magia
Moce: [5/20] Buried posiada zdolność czytania w myślach, telepatii oraz telekinezy. Potrafi wyssać szczęście z innej istoty za pomocą umysłu. Umie sprowadzić mrok na daną okolicę, jednakże nie wychodzi mu to najlepiej.
Partner/ka: -
RodziceNie znał
Potomstwo: -
Inna rodzina: -
***
Data dołączenia: 21 kwiecień 2016
Data urodzenia: 29 kwiecień
Upomnienia: 0/3
Krwawe Pioruny: 150.000
★★★★★★★★★
Zdobyte osiągnięcia: Brak
Poziom: 11
PD: | Ogólnie: 1150 | Wykorzystano: 800 | Zostało: 350
Umiejętności: | Walka: 550 | Instynkt: 0 | Umysł: 0 | Polowanie: 250 |
Jaskinia: numer 14
Ekwipunek: Brak
Torba| 0 Wilcze Jagody | 0 Czarna Krew | 0 Łza Wilczycy | 0 Niezapominajka | 0 Rumianek | 0 Liść | 0 Czaszka | 0 Czarna Perła | 0 Kość | 0 Chmiel | 0 Popiół | 0 Księżycowy Pył | 
Bronie: Brak
Zbroja: Brak
Smok: Brak
Towarzysz: Brak
HistoriaBasior ów wychował się samotnie. W wieku siedmiu lat został wygnany. Błądząc trafił tutaj.
Kontakt z właścicielem wilka: | Howrse: AveArbuz |

niedziela, 10 kwietnia 2016

Od Derian'a - Dziwny dzień, cz 2


Wielkie stworzenie upadło martwe, a ja zacząłem ciągnąć je do jaskini. Wiedząc, że w czasie furii mam zwiększone umiejętności, chciałem jej użyć. Niestety, na marne.
- *Co jest?!* - pomyślałem zdziwiony, że nie potrafię użyć mocy.
No nic. Będę musiał zaciągnąć zwierza bez używania mocy. Trochę to trwało, ale udało mi się. Gdy dotarłem do jaskini, oddzieliłem kawałek mięsa i zacząłem jeść. Resztę zostawiłem w "spiżarni". Po posiłku wyszedłem z jaskini i położyłem się obok najbliższego dębu. Po kilku minutach leżenia bezczynnie postanowiłem sprawdzić swoje moce. Porozglądałem się po terenie, w którym zamierzałem używać mocy, aby przypadkiem nie zrobić krzywdy innym wilkom. Na moje szczęście nikogo nie było w pobliżu. Na początek oddychanie pod wodą. Wskoczyłem do najbliższego jeziora wstrzymując oddech, po czym spróbowałem oddychać. Oczywiście zacząłem się topić. Wypłynąłem najszybciej jak tylko mogłem na powierzchnię i chwilę odpocząłem. Teraz spróbuję Magicznej broni. Spróbowałem stworzyć łuk, udało się. Czas na Koszmar, przybiegło do mnie jakieś drobne zwierzę, na którym mogę to wypróbować. Oczywiście - nie udało się. Elektryzujący dotyk. Dotknąłem zwierzęcia, upadło martwe. Wodne i Magiczne stworzenia. Wziąłem trochę wody w łapy, a z niej wyłoniło się małe stworzonko podobne do zająca, ociekało wodą. Stworzyłem drugie stworzenie z magii, było czarno fioletowe i potrafiło latać. Twardy deszcz i Wodne pociski, udało się. Teraz Metamorfoza.
- *W jakiego wilka się zmienić...?* - pomyślałem.
Już wiem, zamienię się w Sheirę. Udało się. Elektryczna zbroja - działa. Teraz Zamiana w cień. Zadziałało, zamieniłem się w jakby dym. 
- *Tyle wystarczy.* - pomyślałem, po czym ruszyłem zmęczony w stronę jaskini, ułożyłem się w posłaniu i zasnąłem obok Sheiry.

Od Black Orchid - C.D. Anonymous'a ''Zamknij oczy i pysk... otwórz duszę i serce!''


W jaskini dosłownie nie dawało się oddychać. Duchota i przytłaczający nieład wywoływały wrażenie małego, ciasnego pomieszczenia... które z każdą sekundą staje się coraz ciaśniejsze. W sekundzie gdy głos wilka dobiegł do moich uszu, każdy zmysł wyostrzył się. 
- Więc... na czym polega problem? Tylko szybko, nie mam czasu...
- D-Dobrze... - Zająknęłam się, a pysk wilka rozjaśnił wredny uśmiech. - Jakiś czas temu... sama już nie wiem ile... straciłam partnera. Było to dla mnie dość traumatyczne... ponieważ... ponieważ... 
- Mówisz, czy nie?! - Wrzasnął samiec zrywając się z posłania. 
- Byłam z nim w ciąży! - Krzyknęłam pod wpływem impulsu. - Dbałam o tą ciąże, nie przemęczałam się, nie piłam alkoholi i tak dalej... 
- Ale mimo to poroniłaś, zgadłem? 
- T-Tak. - Wydusiłam z siebie zaciskając zęby. 
- Rozumiem. - Po owych słowach basior wstał i zaczął krzątać się po mieszkaniu. W zadziwiającym tempie znajdował każdą rzecz, której najwyraźniej potrzebował. Usłyszałam tylko dźwięki otwieranych butelek i odgłos przelewanych płynów. 
- Wypij to. - Wyszeptał podając mi mały kubek wraz ze śmierdzącą substancją w środku. Szybkim krokiem wrócił na posłanie. - Pij... 
Posłusznie wykonałam polecenie. Poczułam lekkie zawroty głowy i prawie od razy zebrało mi się na wymioty. 
- Teraz spójrz, ej! Patrz w moje oczy. - Samiec wydawał mi na wpół zrozumiałe polecenia. - Zaraz wrócisz do miejsca z ostatniego snu. Pamiętaj, że to jest twój sen, to ty go kontrolujesz! 
- Mhm... - Tępo pokiwałam mdlejącą głową. 
- Wiesz co masz zrobić? 
- Co....?
- Zabić. Musisz stoczyć walkę z tym, co cię męczy... musisz. - Słowa zostały ucięte przez nagły letarg, w który popadłam. 
Ocknęłam się w jaskini. Nadaj przepełnionej krwią, wciąż blisko tysiąca ciał wisiało przy stropie bujając się i co chwile gubiąc jedną z kilku ostatnich kropel krwi.
- *To mój sen... To ja jestem tu silniejsza...* - Powtarzałam sobie te słowa idąc w stronę pary czerwonych ślepi. 
- Mamusiu, przyszłaś się ze mną pobawić po raz drugi? - Przerażający szept rozległ się za moimi plecami. Odruchowo posłałam tam falę ostrych sopli. - Myślisz, że możesz mnie trafić? Nawet nie wiesz, gdzie jestem! 
Nie reagowałam, ze stoickim spokojem przebijałam się pomiędzy pływającymi ciałami. Usłyszałam tylko cichy plusk i dźwięk przedzieranego powietrza. Szybko odwróciłam się nastawiając włócznię w odpowiednim kierunku. Obserwowałam jak ramię małej wadery zostaje przebite, a po chwili wyłamane i oderwane od reszty korpusu. Przerażający pisk rozległ się w pustce... pustce, jaką była owa jaskinia. Skierowałam falę ostrych kolców prosto w drugą łapę, tym razem rozrywając ją na części pierwsze. 
- Istnieje jakiekolwiek ryzyko? - Głuchy głos samca rozchodził się w powietrzu. 
- Tak, mikstura, którą wypiła może jej pomóc, ale również może ją zabić. Za jakiś czas jej sen zacznie się niszczyć. Na przykład pojawi się jasna dziura w sklepieniu, czy coś... wtedy będzie miała ostatnią szansę. 
- A jeśli nie zabije do czasu aż cały sen się rozpadnie?
- Wtedy do końca życia będzie przeżywać to, co przeżywała ostatnio.
Całą rozmowę zagłuszył delikatny, ledwo słyszalny głosik. 
- Mamusiu... wiem, co chcesz zrobić. Proszę cię, nie zabijaj mnie... bądźmy znów rodziną... proszę... - Moja własna córka błagała mnie o życie. Łzy zaczęły wyciekać mi spod powiek, jednak w swej lewej łapie wciąż dzierżyłam cienkie, lodowe ostrze... które po chwili wyślizgnęło się z mego uścisku. Rzuciłam się do samicy i złapałam ją w ramiona... zaczęłam szlochać. Po raz pierwszy mogłam przytulić córkę, po raz pierwszy mogłam usłyszeć bicie jej serca, po raz pierwszy mogłam... kujący ból krtani spowodował nagle ożywienie się wszystkich zmysłów. Wgryzła się w moje gardło... wbiła się w nie.... coś jednak było nie tak. Wiem, jak działa podcięcie gardła lub zrobienie w nim dziury. Nie powinnam móc oddychać, a to wychodziło mi normalnie. 
-Nie pozwolę ci zapomnieć o tym, co zrobiłaś... Nie pozwolę ci puścić mojej osoby w niepamięć! - Jej krzyk zapoczątkował coś na wzór reakcji łańcuchowej. Zarówno moja źrenica jak i tęczówka rozpadły się na prawie tysiąc części. Widziałam całe swoje życie. Momenty poniżania, tortur w wojsku, traktowania jak ścierwo... oraz chwile wybawienia. W chwili, gdy moją gałkę oczną pokryła śnieżna biel, źrenica znów wróciła na swoje miejsce, tworząc małą, czarną kropkę na ślepo bladej powierzchni. Przyglądałam się całemu mojemu ciału... moje futro, czubki łap, mój naszyjnik i grzywka która zawsze opadała na zielone ślepia... to wszystko zniknęło.... nie zwróciłam nawet uwagi na to, że się wybudzałam. Po chwili znów byłam w cuchnącej jaskini, do której przyprowadził mnie Anonymous.
Zauważyłam, że oba samce stoją dobre pół metra ode mnie uważnie mi się przyglądając. 
- Black, co ci się stało? - Zapytał wilk, którego czas marnowałam swoją osobą. 
- Co masz na myśli...?
- Twoja sierść, grzywa, oczy... cała ty! 
Z przerażeniem obserwowałam połyskującą błękitną sierść. 
- Hahaha! Naznaczona! Byłaś zbyt słaba, żeby ją zabić? Dałaś się jej zranić! Teraz masz tego skutki! Nie da się tego cofnąć, jednak... lepsze to niż śmierć. 
Wstawałam wysłuchując wywodu roześmianego samca. 
- Chodź, nie mamy tu już nic do roboty. - Wyszeptał Anonymous dosłownie wyciągając mnie na dwór. - Odprowadzę Cię... 
Podróż nie była długa, a z racji ogólnego zmęczenia rozmowa też nie kleiła się za dobrze. 
- Tak w ogóle... jak to wyglądało? 
- W sensie co?
- No, sam wiesz co...
- Zaczęłaś świecić się bardzo jasnym światłem, a po chwili... no, sama wiesz co. 
- Wybacz, ale mam jeszcze jedną prośbę do ciebie. 
- Mianowicie? 
- Boję się zostawać sama w domu. Mógłbyś posiedzieć ze mną lub nawet u mnie przenocować? Chodzi mi tylko o to, żebym usnęła, gdy ktoś będzie w pobliżu...

<Anonymous?>

Od Rainbow - Pierwsze znajomości

Razem z siostrą miałyśmy dzisiaj zapoznać się z kilkoma wilkami, a mianowicie na pierwszym miejscu opiekunką i mentorami, w zależności jakiego mentora kto sobie wybrał, lub dopiero wybierze. Rankiem z rodzicami wyszliśmy z jaskini i odprowadziliśmy Gray Fog pod jaskinię jej mentora, czy mentorki - nie byłam w stanie określić wilka, ponieważ nigdy go nie widziałam. Później rodzice zaprowadzili mnie do jaskini mojego mentora - Patton'a. Mimo, iż wszyscy mówili, że jest nieprzyjemny, chłody i negatywny, bardzo go lubiłam. Znał tyle fajnych rzeczy! Weszłam do jego jaskini, a rodzice przywitali się z nim, po czym wyjaśnili, że za około godzinę po mnie przyjdą. Basior skinął głową, a ja machnęłam w jego stronę ogonem.
- Hej. - powiedziałam, uśmiechając się.
- Cześć. - rzucił i uśmiechnął się słabo. - Słyszałaś, za godzinę przyjdą po ciebie rodzice. Musimy się poznać, jednak godzina nie wystarczy. Będziesz uczyła się różnych rzeczy, by w przyszłości zostać szpiegiem, w zależności, którym będziesz - wodnym, lądowym, lub powietrznym. To ostatnie chyba odpada, bo, jak widać, nie masz skrzydeł. Więc na początek może opowiedz mi coś o sobie.
- Ale... ja sama nic o sobie nie wiem. - przyznałam cicho. To była prawda.
Samiec westchnął i usiadł, wpatrując się we mnie. Ja również przysiadłam naprzeciw Patton'a i milczeliśmy. Wkrótce z jakiegoś pokoju przyszła do nas Makka.
- O, cześć Rainbow. - posłała mi promienny uśmiech. - Patton, możemy na chwilkę pomówić?
- Oczywiście. - Rzekł i wtedy wyszli z pomieszczenia, w którym się znajdowałam. Zobaczyłam jakieś skały, podobne do schodów. Wdrapałam się na nie, mimo ich śliskości, aż prawie spadłam. Wisiałam na suficie, trzymając się kryształu zębami, kryształu, który właśnie się na nim znajdował. Gdy wilki wróciły, zaskoczona para popatrzyła po sobie.
- Rainbow? Gdzie jesteś? - spytał Patton, rozglądając się.
Nie mogłam odpowiedzieć. Jeśli bym odpowiedziała, na pewno bym spadła. A Patton był zbyt daleko, by podbiec. Okazało się, że kryształ był bardzo śliski. Pisnęłam cicho i zaczęłam spadać. W ułamku sekundy znalazł się przy mnie Patton i złapał w zęby. Czyli ochrzan? Postawił mnie i spytał, co robiłam pod sufitem. Opowiedziałam mu wszystko, a on pokiwał głową i pacnął mnie łapą w głowę. Uśmiechnęłam się łobuzersko, a on puścił do mnie oko. Porozmawialiśmy ze sobą, aż wkrótce Makka przyniosła jakieś zakąski. Na początku odmawiałam, ale wadera powiedziała, że jeśli wezmę jeden kawałek, nic nie zaszkodzi. Niepewnie wzięłam kawałek mięsa i włożyłam do pyska. Mięsko rozpływało się w ustach. Podziękowałam Macce, jeszcze chwilę porozmawialiśmy, tym razem we trójkę i przyszła Rock, oraz Corey. Zaproponowali, czy para Beta nie chciałaby iść z nami na łąkę, by porozmawiać, czy coś. Ja tam miałam poznać opiekunkę i inne szczeniaki, lub, jeżeli ich w watasze nie było, poznać roczne wilki. Oczywiście, takowe tam się znajdowały. Poznałam tam Gaster'a Phoenix'a, Castiel'a i waderę, która od razu przypadła mi do gustu, czyli Grace. Razem wymyślałyśmy zabawy i opowiadałyśmy sobie kawały, znaczy, w większości ona opowiadała. Potem okazało się, że ona jest moją opiekunką i mentorką Gray Fog. Potem opowiadała mi różne historie i tak nam zleciała reszta dnia.