Stawiałem kroki, na piasku. Zapadał się lekko pod moim ciężarem. Morska bryza, przyjemnie ochładzała moje ciało. Zamknąłem oczy. Czułem się zupełnie tak, jakbym w tej chwili leciał.
Wskoczyłem na pobliskie drzewo. Usiadłem na zadem, na potężnej gałęzi. Liście szumiały, rozwiewane podmuchem wiatru. Ujrzałem na dole wilka, wilczycę i ich dzieci.
Wyglądali tak beztrosko. Bawili się. Maluchy wskoczyły na wilka. Przewróciły go, a on się zaśmiał. Przytulił do siebie dzieci. Westchnąłem.
Rodzina jest krucha,
trudno ją zatrzymać.
Zło ci szepcze złe rzeczy do ucha,
rodzinę wtedy musisz okłamać.
Miłość zagości w sercu kiedyś,
poczujesz się wyzwolony.
Po lesie chodzi zbłąkany ryś,
poczujesz czułość Persefony.
Wierszyk podniósł mnie na duchu. Kiedyś znajdę nową miłość, ale nie zastąpi mi ona Kenvy.
sobota, 14 czerwca 2014
Od Kitsurui - Jak tu dotarłem?
Niesiony przez poranny wiatr, szedłem wraz z jego powiewami. Futro unosiło się na wietrze. Nad moją głową zaczęły zbierać się ciemne chmury. Dotąd nieskazitelny nieboskłon, stał się szary i ponury. Przyśpieszyłem kroku.
Zobaczyłem przed sobą wilczą osadę. Wyglądała przepięknie. Kusiło mnie, aby tam pójść. Zakradając się wśród krzaków, wyczułem obecność innego wilka.
Schowałem się w pniu ściętego drzewa. W krzaki skoczyła młoda wadera. Jasnobrązowe furto błyszczało, w promieniach słońca, które przebiły się przez korony potężnych drzew. Ogon miała jak paw. Kolorowe piórka, uniosła dumnie do góry. Zamknąłem oczy. Wziąłem głęboki oddech.
Wyszedłem za pnia. Wadera podskoczyła przestraszona. Spojrzała na mnie uważnie. Odzyskała fason.
-Kim jesteś?-zapytała oschle.
-Kitsurui.-powiedziałam spokojnie. Wadera ochłonęła.
-Witchita. Czego tu szukasz?
-Nowej watahy.-odpowiedziałem na kolejne zadane mi pytanie. Wadera przyjrzała mi się uważnie. Na jej pysku dojrzałem uśmiech.
< Witchita? Poznałaś nowego przyjaciela? ;p >
Zobaczyłem przed sobą wilczą osadę. Wyglądała przepięknie. Kusiło mnie, aby tam pójść. Zakradając się wśród krzaków, wyczułem obecność innego wilka.
Schowałem się w pniu ściętego drzewa. W krzaki skoczyła młoda wadera. Jasnobrązowe furto błyszczało, w promieniach słońca, które przebiły się przez korony potężnych drzew. Ogon miała jak paw. Kolorowe piórka, uniosła dumnie do góry. Zamknąłem oczy. Wziąłem głęboki oddech.
Wyszedłem za pnia. Wadera podskoczyła przestraszona. Spojrzała na mnie uważnie. Odzyskała fason.
-Kim jesteś?-zapytała oschle.
-Kitsurui.-powiedziałam spokojnie. Wadera ochłonęła.
-Witchita. Czego tu szukasz?
-Nowej watahy.-odpowiedziałem na kolejne zadane mi pytanie. Wadera przyjrzała mi się uważnie. Na jej pysku dojrzałem uśmiech.
< Witchita? Poznałaś nowego przyjaciela? ;p >
Od Rebecki - C.D. opowiadania Hazael'a ''Jak dotarłam do watahy"
Jak poleciła mi wadera posłusznie zamknęłam oczy. Byłam bardzo podekscytowana, ponieważ zawsze chciałam się dowiedzieć, jak to jest tak sobie latać.
Po chwili poczułam znajome uczucie przepływu energii przez ciało. Kiedy miałam zamknięte oczy, wydawało mi się, że mija cała wieczność. Tymczasem był to tylko moment.
- Możesz już otworzyć oczy. - powiedziała Emily.
Podniosłam powieki. Rozejrzałam się. Zauważyłam mały zbiornczek wodny. Podbiegłam do niego, żeby przy pomocy odbicia lustra wody zapoznać się z moim nowym wyglądem.
Niesamowite! Nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Na moim grzbiecie były prawdziwe skrzydła!
- I jak? - zapytała widząc mój zachwyt.
- Fantastycznie! Nie mogę uwierzyć, że to się dzieje na prawdę! Dziękuję!
- Posiadanie skrzydeł to jeszcze nie wszystko. To dopiero połowa sukcesu. Musisz się jeszcze nauczyć się latać. - mówiąc to spojrzała wymownie na basiora, który od pewnego momentu stał zamyślony. - Hazael? - zapytała. - Nauczysz Rebeckę latać?
(Hazael?)
Po chwili poczułam znajome uczucie przepływu energii przez ciało. Kiedy miałam zamknięte oczy, wydawało mi się, że mija cała wieczność. Tymczasem był to tylko moment.
- Możesz już otworzyć oczy. - powiedziała Emily.
Podniosłam powieki. Rozejrzałam się. Zauważyłam mały zbiornczek wodny. Podbiegłam do niego, żeby przy pomocy odbicia lustra wody zapoznać się z moim nowym wyglądem.
Niesamowite! Nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Na moim grzbiecie były prawdziwe skrzydła!
- I jak? - zapytała widząc mój zachwyt.
- Fantastycznie! Nie mogę uwierzyć, że to się dzieje na prawdę! Dziękuję!
- Posiadanie skrzydeł to jeszcze nie wszystko. To dopiero połowa sukcesu. Musisz się jeszcze nauczyć się latać. - mówiąc to spojrzała wymownie na basiora, który od pewnego momentu stał zamyślony. - Hazael? - zapytała. - Nauczysz Rebeckę latać?
(Hazael?)
Nowy wilk - KITSURUI
- Kitsurui
Imię: Kitsurui (z jap. Krwawa Łza), niegdyś Seyl [czyt. Sejl]
Płeć: Samiec
Wiek: 5 lat
Stanowisko: Poseł
Cechy charakteru: Lojalny, oddany i miły - to główne cechy charakteru Kitsurui. Odważny i waleczny. Lubi towarzystwo innych wilków. Prawdomówny. Niezwykle niecierpliwy i porywczy.
Cechy fizyczne: Szybki i skoczny. Nie umie latać. Świetnie pływa i nurkuje.
Znak szczególny: Futro o niespotykanym, brązowym odcieniu; niezwykłe żółte ślepia.
Słaby punkt: Kark
Boi się: Że nie odnajdzie swojego przeznaczenia
Waga: 70 kilogramów
Wzrost: 87 centymetrów
Najlepsi przyjaciele: Ayato, Kaira
Rasa: Wilk Grzywiasty
Żywioł: Ziemia, Powietrze
Moce: [6/15] Powietrzny oddech, rzucanie skałami, otaczanie się ziemią i utworzenie z niej pancerza, kierowanie powietrzem i ziemią.
Partner/ka: Podoba mu się pewna wadera
Rodzice: Brak
Potomstwo: Brak
Inna rodzina: Brak
Kraj pochodzenia: Wie, że pochodzi z Europy
Lubi: Samurajów (dlatego zmienił swoje imię), miłe wadery
Nie lubi: Kłamstwa, braku szczęścia i powodzenia w życiu
Pióra Feniksa: 40.000
Historia: Proste... Wybrałem tą watahę, gdyż mi się spodobała. Nie pamiętam swojej przeszłości. Chcę żyć teraźniejszością.
Inne zdjęcia: Brak
Właściciel: Karoluna
WITAJ W WATASZE KRWAWEGO WZGÓRZA!!!
Od Kairy - C.D. opowiadania Ayato ''Zaufanie''
-Wolałabym jednak trochę odpuścić ... poczekać z tym poznaniem się .
-Dlaczego ?
-Może i dlatego , że bardzo nadużyłeś mojego zaufania .
-Domyślam się .
-Dawniej nie pomogłabym ci ... zapewne odwróciłabym się w drugą stronę i odeszła . Pozostawiając ciebie i Yui na pastwę myśliwych .
-Nie chciałem żeby tak wyszło . Bardzo kocham Yui i nie darowałbym sobie gdyby coś jej się stało .
-Rozumiem cię ... to samo mówi Luxio .
-A kto to ?
-To mój partner .
-A wracając czemu powiedziałaś , że dawniej byś mi nie pomogła ?
-Bo kiedyś byłam zupełnie inna . Unikałam wilków , nie chciałam z nimi przebywać ... Byłam za bardzo nieufna . Dopiero gdy poznałam mojego partnera ta bariera jakby zniknęła .
-Może moglibyśmy jednak spróbować poznać się jeszcze raz ?
-Dobrze ... możemy się lepiej poznać tylko ...
-Tak wiem ... będę opanowany .
-Dlaczego ?
-Może i dlatego , że bardzo nadużyłeś mojego zaufania .
-Domyślam się .
-Dawniej nie pomogłabym ci ... zapewne odwróciłabym się w drugą stronę i odeszła . Pozostawiając ciebie i Yui na pastwę myśliwych .
-Nie chciałem żeby tak wyszło . Bardzo kocham Yui i nie darowałbym sobie gdyby coś jej się stało .
-Rozumiem cię ... to samo mówi Luxio .
-A kto to ?
-To mój partner .
-A wracając czemu powiedziałaś , że dawniej byś mi nie pomogła ?
-Bo kiedyś byłam zupełnie inna . Unikałam wilków , nie chciałam z nimi przebywać ... Byłam za bardzo nieufna . Dopiero gdy poznałam mojego partnera ta bariera jakby zniknęła .
-Może moglibyśmy jednak spróbować poznać się jeszcze raz ?
-Dobrze ... możemy się lepiej poznać tylko ...
-Tak wiem ... będę opanowany .
Od Ayato - Zaufanie
Szedłem w stronę jaskini. Mieszkała ta wadera, która kiedyś zaoferowała mi pomoc. Oprowadziła mnie po terenach watahy. Wadera ta, nie w pełni mi ufała. Postanowiłem to zmienić.
-Halo?-zapytałem. Mój głos rozniósł się echem po jaskini. Wyjrzała z niego Kaira.
-Hej.-powiedziałem. Kaira zdziwiła się. Wyszła z jaskini. Przysiadła na zadzie, nie spuszczając ze mnie bystrych oczu.
-Cześć... Czegoś potrzebujesz?-zapytała. Pokręciłem łbem. Zamierzała coś powiedzieć, lecz jej przerwałem.
-Przejdę do sedna. Wiem, że nie poznaliśmy się we wspaniałych okolicznościach. Nie darzysz mnie zaufaniem.-powiedziałem. Kaira lekko zszokowana, wstała.
-Tak, to prawda. Cieszę się, że to zrozumiałeś.
-Chodzi mi o to, żebyśmy się lepiej poznali.-mruknąłem.
< Kaira? Co o tym sądzisz? >
-Halo?-zapytałem. Mój głos rozniósł się echem po jaskini. Wyjrzała z niego Kaira.
-Hej.-powiedziałem. Kaira zdziwiła się. Wyszła z jaskini. Przysiadła na zadzie, nie spuszczając ze mnie bystrych oczu.
-Cześć... Czegoś potrzebujesz?-zapytała. Pokręciłem łbem. Zamierzała coś powiedzieć, lecz jej przerwałem.
-Przejdę do sedna. Wiem, że nie poznaliśmy się we wspaniałych okolicznościach. Nie darzysz mnie zaufaniem.-powiedziałem. Kaira lekko zszokowana, wstała.
-Tak, to prawda. Cieszę się, że to zrozumiałeś.
-Chodzi mi o to, żebyśmy się lepiej poznali.-mruknąłem.
< Kaira? Co o tym sądzisz? >
Od Etan'a - Moja matka
Niedawno dowiedziałem się o nowym miejscu, a dokładnie o Pustyni Duchów. Zainteresowało mnie to miejsce. Liczyłem, że tam mógłbym porozmawiać z moją matką, Anną.
W skwarze palącego słońca, ruszyłem w owe miejsce. Zielone lasy i piękne łąki, zaczęły ustępować bezkresnej pustyni. Nie czułem się zmęczony, gdyż byłem Wilkiem Lata, a tak temperatura mi nawet odpowiadała.
Stanąłem na pagórku. Co teraz robić? Musimy spróbować kilku sposobów. Usiadłem na zadzie. Zacząłem myśleć o mojej mamie. Ujrzałem ją w myślach.
-Etan.-usłyszałem jej głos. Otworzyłem szeroko oczy. Zobaczyłem zjawę. Wyglądała jak moja matka.
-Mamo...-szepnąłem. Uśmiechnęła się. Rzuciliśmy się sobie w ramiona. Tak bardzo cieszyłem się, że mogę ją przytulić, zobaczyć, a nawet porozmawiać.
-Coś cię trapi mój synu?-zapytała. Kiwnąłem potakująco łbem.
-Nie wiem, czy mam zostać, czy opuścić tą watahę?-zapytałem poważnym tonem. Moja matka uśmiechnęła się.
-Widzę, że jesteś tu szczęśliwy. Masz rodzinę i przyjaciół. Zostań tu.-powiedziała moja matka. Miała rację. Kochałem to miejsce. Tutaj odmieniło się moje miejsce. Postanowiłem tutaj założyć rodzinę. Będę tu żył u boku Whitney, którą tak kocham.
W skwarze palącego słońca, ruszyłem w owe miejsce. Zielone lasy i piękne łąki, zaczęły ustępować bezkresnej pustyni. Nie czułem się zmęczony, gdyż byłem Wilkiem Lata, a tak temperatura mi nawet odpowiadała.
Stanąłem na pagórku. Co teraz robić? Musimy spróbować kilku sposobów. Usiadłem na zadzie. Zacząłem myśleć o mojej mamie. Ujrzałem ją w myślach.
-Etan.-usłyszałem jej głos. Otworzyłem szeroko oczy. Zobaczyłem zjawę. Wyglądała jak moja matka.
-Mamo...-szepnąłem. Uśmiechnęła się. Rzuciliśmy się sobie w ramiona. Tak bardzo cieszyłem się, że mogę ją przytulić, zobaczyć, a nawet porozmawiać.
-Coś cię trapi mój synu?-zapytała. Kiwnąłem potakująco łbem.
-Nie wiem, czy mam zostać, czy opuścić tą watahę?-zapytałem poważnym tonem. Moja matka uśmiechnęła się.
-Widzę, że jesteś tu szczęśliwy. Masz rodzinę i przyjaciół. Zostań tu.-powiedziała moja matka. Miała rację. Kochałem to miejsce. Tutaj odmieniło się moje miejsce. Postanowiłem tutaj założyć rodzinę. Będę tu żył u boku Whitney, którą tak kocham.
Od Laeti - C.D. opowiadania Karo ''Wkraczanie w dorosłość''
Moje przyjaciółki mi pomogły. Jednak na tym świecie są osoby, którym na mnie zależy. Po policzku ściekła mi kolejna łza, ale wytarłam ją dyskretnie łapą. Karo się nie zorientował.
-Umm... To świetnie.-powiedziałam wzruszona do szpiku kości. Spojrzałam na swoje odbicie. Futro powoli mi ciemniało. Nabierało głębokiej brązowej barwy... Nawet moje niebieskie oczy, jakby ciemniały. Lubiłam je, ale zawsze wolałam ciemniejsze barwy. Uśmiechnęłam się do odbicia w wodzie.
-Może odprowadzę cie do domu?-zaproponował Karo. Zgodziłam się z ochotą. Karo ucieszył się. Ruszyliśmy spokojnym krokiem do jaskini.
Karo przytulił mnie na pożegnanie. Dałam mu przyjacielskiego całusa w policzek. Może został moim chłopakiem, ale nie byłam gotowa na prawdziwe całowanie się. Odszedł lekko zarumieniony.
-Umm... To świetnie.-powiedziałam wzruszona do szpiku kości. Spojrzałam na swoje odbicie. Futro powoli mi ciemniało. Nabierało głębokiej brązowej barwy... Nawet moje niebieskie oczy, jakby ciemniały. Lubiłam je, ale zawsze wolałam ciemniejsze barwy. Uśmiechnęłam się do odbicia w wodzie.
-Może odprowadzę cie do domu?-zaproponował Karo. Zgodziłam się z ochotą. Karo ucieszył się. Ruszyliśmy spokojnym krokiem do jaskini.
Karo przytulił mnie na pożegnanie. Dałam mu przyjacielskiego całusa w policzek. Może został moim chłopakiem, ale nie byłam gotowa na prawdziwe całowanie się. Odszedł lekko zarumieniony.
Od Elizabeth - Wypadek
Nie za bardzo lubiłam się bawić jedynie czasami . Ale moja siostra bardzo .
- Elza psssyt . Elza wstawaj nie śpij wstawaj! - powiedziała moja siostra kiedy spałam.
- Anka wracaj do łóżka . - powiedziałam
- Yhhh kiedy nie mogę , jak wstaje słońce ta ja też muszę i muszę się bawić.- powiedziała
- Ej to baw się sama dobra ? - powiedziałam spychając ją z łóżka.
Anna znowu weszła na moje łóżko.
-Ulepimy dziś bałwana? - spytała wtedy otworzyłam oczy.
- Szybko choć ! - powiedział
-Ciii. - powiedziałam
- Choć na choć no choć! - powiedziała
- Czary mary ! - powiedziała Anna ponieważ ona nie umiała jeszcze czarować.
Wyliśmy na dwór . Zrobiłam małą kulkę śniegu.
- Gotowa ? - spytałam
- Aha , aha . - odpowiedziała
Wtedy wymierzyłam ją w górę a ona rozprysła się nie wiem do czego to służy.
- A patrz na to ! - powiedziałam i tupnęłam łapą wtedy na ziemi pojawił się lud .
Potem ulepiliśmy bałwana
zrobiłam górkę śniegu po której zjeżdżaliśmy.
-Teraz hyc ! - powiedziałam a Anna wskoczyła na platformę zrobioną z śniegu .
- Hopla - powiedziałam skakała dalej
-Wyżej!-powiedziała Anna
-Nie ale Zaczekaj ! - powiedziałam bo inaczej by spadła .
- AAAAA! - krzyknęłam ponieważ się przewróciłam i niechcący wyczarowałam pocisk z lodu który trafił w głowę siostry .
- A Ania - powiedziałam podchodząc do siostry .
-MAMO , TATO ! Nie nic ci nie jest Ania już dobrze . - powiedziałam
Tata wszedł do jaskini .
- Elza coś ty zrobiła . - powiedział
Zanieśli ją do lekarza okazało się że to nic poważnego ale że Anna nie morze wiedzieć że mam moce . I od tamtego czasu siedzie w domu a Anna mnie nie widzi
- Elza psssyt . Elza wstawaj nie śpij wstawaj! - powiedziała moja siostra kiedy spałam.
- Anka wracaj do łóżka . - powiedziałam
- Yhhh kiedy nie mogę , jak wstaje słońce ta ja też muszę i muszę się bawić.- powiedziała
- Ej to baw się sama dobra ? - powiedziałam spychając ją z łóżka.
Anna znowu weszła na moje łóżko.
-Ulepimy dziś bałwana? - spytała wtedy otworzyłam oczy.
- Szybko choć ! - powiedział
-Ciii. - powiedziałam
- Choć na choć no choć! - powiedziała
- Czary mary ! - powiedziała Anna ponieważ ona nie umiała jeszcze czarować.
Wyliśmy na dwór . Zrobiłam małą kulkę śniegu.
- Gotowa ? - spytałam
- Aha , aha . - odpowiedziała
Wtedy wymierzyłam ją w górę a ona rozprysła się nie wiem do czego to służy.
- A patrz na to ! - powiedziałam i tupnęłam łapą wtedy na ziemi pojawił się lud .
Potem ulepiliśmy bałwana
zrobiłam górkę śniegu po której zjeżdżaliśmy.
-Teraz hyc ! - powiedziałam a Anna wskoczyła na platformę zrobioną z śniegu .
- Hopla - powiedziałam skakała dalej
-Wyżej!-powiedziała Anna
-Nie ale Zaczekaj ! - powiedziałam bo inaczej by spadła .
- AAAAA! - krzyknęłam ponieważ się przewróciłam i niechcący wyczarowałam pocisk z lodu który trafił w głowę siostry .
- A Ania - powiedziałam podchodząc do siostry .
-MAMO , TATO ! Nie nic ci nie jest Ania już dobrze . - powiedziałam
Tata wszedł do jaskini .
- Elza coś ty zrobiła . - powiedział
Zanieśli ją do lekarza okazało się że to nic poważnego ale że Anna nie morze wiedzieć że mam moce . I od tamtego czasu siedzie w domu a Anna mnie nie widzi
sobota, 31 maja 2014
Reaktywacja watahy!
Od kilku dni panowała tu głucha, pusta cisza. Dlaczego? Z powodów prywatnych i tylko mi znanych. Z nogą już w miarę OK.
Wataha jest opuszczona. Możecie mi trochę pomóc przywołać ją do starego ładu, tak jak to było po upadku rewolucji francuskiej [za dużo historii -,-''].
Na początek, właściciele, którzy dodawali swoje wilki w maju, a widzą, że nie ma ich na stronie watahy, niech napiszą mi o tym i dadzą linka do posta, w którym znajduje się formularz.
Dodatkowo informuję, że na razie zaniechałam tworzenia drugiej watahy, ale jeszcze będę kombinować.
Opowiadania od moich wilków będą pojawiały się od czerwca, czyli od dnia jutrzejszego. Czasem warto zrobić sobie miesiąc przerwy...
Dziękuję, to tyle z mojej skromnej strony.
Subskrybuj:
Posty (Atom)