sobota, 6 lutego 2016

Aravel odchodzi z watahy!


zdjęcie usunięte
Aravel odchodzi.
~
Kontakt z właścicielem wilka: | Howrse: Sheira |
Powód odejścia: Szukanie partnera
Piastowane stanowiska: Morderczyni powietrzna
Data dołączenia: 17 październik 2015
Data odejścia: 6 luty 2016
Imię partnera/ki: Brak
Ilość szans na powrót: Jedna
~
Żegnaj!

Od Silence'a - A co gdybym...? część 1

Płatki lodowatego śniegu, który jeszcze kilka minut wcześniej spadał leniwie z ciemnego nieba, zaczynały wbijać się w moje gałki oczne. Zamieć... to cudowne zjawisko właśnie zasypywało jedyne pozostałości po prawdopodobnym patrolu wilków z sąsiedniej watahy. Siedziałem na otwartym terenie, a moja czarna sierść wyraźnie kontrastowała z wszechogarniającą bielą. Tak jakby cały mój organizm krzyczał "Tu jestem, trafcie we mnie!". Z każdą sekundą me łapy zaczynały drżeć coraz bardziej. W uszach coraz głośniej dudnił odgłos gromu rozbijającego się o zmarzniętą glebę. Krwawe łzy delikatnie wydobywały się spod zmrużonych powiek, a śnieżna połać znajdująca się przede mną zmieniała swój kolor na głęboki, czerwony. Wiedziałem, że to sprawka mojej wyobraźni. Wyobraźni po raz kolejny pozostawionej samej sobie. Wszelkie problemy, które mnie gryzły, każdy konflikt rozwiązywałem w sobie, nie wyrzucałem go na zewnątrz.
- Hej... - Powiedziałem wiedząc, że ten "dobry" ja na pewno to słyszy - Co byś powiedział na to, abyśmy to zakończyli? 
- Co ty chcesz zrobić? - Głos rozbił się po delikatnym wnętrzu mej czaszki. 
- Sam nie wiem. Jest tu sporo miejsc do popełnienia samobójstwa. 
- A pomyślałeś co z Dilettą? 
- Dobrze wiesz, że jest to najważniejsza osoba w mojej nędznej egzystencji.
- I nie myślisz, że byłoby jej... no nie wiem... źle z tym, że nie żyjesz? 
- Dałaby sobie radę, jest silniejsza, niż może się to wydawać. 
- Rób co chcesz, to ty masz kontrolę nad ciałem... i tak zrobisz, co będziesz chciał. 
- Dobrze więc. - Wyszeptałem wstając i zmierzając w stronę klifów.

Od Spirit'a - C.D. Majli ''Szukanie przyjaciół?''


Wadera opowiadała jeszcze przez dobre dwie godziny, gdy dotarła do historii, już prawie przeszliśmy całą watahę, oczywiście prócz miejsc zakazanych.
- Gdzie teraz, do Dymiących Gór czy Pustyni Duchów?
- Może... Dymiących Gór. - Odpowiedziała lekko uśmiechnięta.
- W tamtą stronę. - wskazałem łapą.
Wadera kontynuowała swoją historię, była trochę smutna, gdy skończyła opowiadać, doszliśmy do granicy Dymiących Gór.
- Stój! - Krzyknąłem, gdy wadera prawie wpadła do jaskini na Toxycznych Bagnach, która była pomiędzy Dymiącymi Górami, a tym miejscem.
- Dlaczego? - Zapytała zatrzymując się w ostatniej chwili.
- Jest tutaj jaskinia, gdy do niej wpadniesz, trafisz na Toxyczne Bagna, a jeśli spędzisz tam jeden dzień - umrzesz od wody, wpływa ona źle na zdrowie. - Wytłumaczyłem.
- Rozumiem... Teraz na Pustynię Duchów? - Zapytała.
- Tak, to ostatnie miejsce, które odwiedzimy, jest moim ulubionym. - Odpowiedziałem uśmiechnięty i biegłem w stronę celu, a wadera za mną.

***Po jakiejś godzinie biegu***

- To tutaj. - Odpowiedziałem hamując.
- Dlaczego tak lubisz to miejsce? Bo są tu duchy? - Zaczęła pytać, po czym usiadła obok mnie.
- Tak, ale dziś pewnie żaden się nie pojawi. - Mruknąłem.
- Dlaczego? - Zapytała wadera.
- Nie mam pojęcia... - Powiedziałem patrząc w niebo.
- To nic, ja już pójdę, robi się ciemno... Spotkamy się jeszcze? - Powiedziała wstając.
- Prawdopodobnie nie, w najbliższym czasie planuję stąd odejść, już powiedziałem o tej decyzji rodzinie, moje rodzeństwo także odejdzie... - Odpowiedziałem.
- Dlaczego chcesz odejść? - Zapytała.
- Coś ciągnie mnie na zachód... Jakby było tam coś interesującego. - Odpowiedziałem patrząc w zachodzące słońce.
- Pa. - Odbiegła.
- Żegnaj. - Odpowiedziałem.
Położyłem się, dalej wpatrując się w słońce i myśląc o dziwnych rzeczach, a także tych istotnych. 

Od Sheiry - Ciemność

Spacerowałam z delikatnym uśmiechem na pysku, nic nie wskazywało na to, że może stać się coś złego. Usłyszałam, że jakiś wilk krzyczy, poczułam także krew, pobiegłam w stronę zapachu i dźwięku. Zobaczyłam Zain'a, walczył z wielkim niedźwiedziem polarnym. Niedźwiedź zadrapał go w bok, wilk odleciał i z hukiem uderzył w wielki dąb, splunął krwią.
- Sheira, uciekaj! Pokonam go! - Krzyczał do mnie.
Podbiegłam do niego i ugryzłam niedźwiedzia w prawą, przednią łapę, dostałam od niego w pysk i wyplułam trochę krwi, po czym zaatakowałam po raz kolejny.
- Sheira, uważaj! - Krzyknął Zain, widząc, że niedźwiedź zamierza zadrapać mnie w pysk.
Niestety nie zdążyłam uniknąć ataku, dostałam po oczach. Widziałam tylko krew tryskającą z moich oczu, po chwili jedynie ciemność... Nie widziałam kompletnie nic... Ale na wyczucie pokonałam niedźwiedzia, miałam szczęście. Zain wstał.
- Zaprowadzę cię do Makki... - Mruknął i pomógł mi iść w dobrą stronę.

***Po kilku godzinach drogi***

- Co was tak poharatało? - Zapytała Makka.
- Walczyliśmy z niedźwiedziem polarnym... - Powiedział Zain.
- Dlaczego masz zamknięte oczy? - Zapytała Makka.
- Dostałam po oczach... - Mruknęłam siadając.
Poczułam, że wadera zakłada mi coś na oczy.
- Co to? - Zapytałam.
- Opaska, aby uniknąć zakażeń. - Odpowiedziała.


- *Czy dalej będę mogła normalnie żyć...? Nigdy nie zastanawiałam się, jak to jest oślepnąć...* - Pomyślałam. Makka opatrzyła nam rany, a my wróciliśmy do swojej jaskini. - Chodźmy spać... - Mruknęłam do Zaina zmęczona, kładłam się już w jakimś miejscu, myśląc że układam się na swoim posłaniu.
- Sheira, nie tam... - Zaśmiał się cicho Zain, po czym pomógł mi dojść do posłania.
- Dzięki. Ale mam jedno pytanie... Czy pozwolisz mi polować? - Zapytałam, byłam prawie pewna, że odpowiedź będzie przecząca.
- Nie, przecież nic nie widzisz... - Odpowiedział.
- A więc jak pokonałam tamtego niedźwiedzia, i nie chybiłam ani razu? - Zapytałam.
- Nie mam pojęcia... Chodźmy już spać. - Mruknął, po czym ułożyliśmy się do snu.

Crazy Lightning staje się dorosłym wilkiem!




Crazy Lightning jest dorosły.
~
Średnia: 5,75
Oceny: 6 5 6 6
Stanowisko: Młody samiec alfa, Zarządca łuczników
Żywioł: [7/8] Elektryczność; Lód; Mrok; Powietrze; Muzyka; Natura; Magia; Woda
Moce: [45/45] Crazy Lightning najczęściej używa pięciu mocy, konkretniej telepatii; hipnozy; wywoływania śnieżycy; ograniczonego przewidywania przyszłości i wzmacniania ataków za pomocą błyskawicy przy jego oku. Oprócz tego, w posiadaniu wilka jest jeszcze czterdzieści innych mocy: wyczarowywanie sobie skrzydeł; władza nad powietrzem; spacerowanie po chmurach; latanie bez skrzydeł; rozmawianie z wiatrem; zamiana w wilkołaka; teleportacja; wyczuwanie portali do innych światów z bardzo dużych odległości; tworzenie własnych portali i światów za pomocą wyobraźni; tworzenie wszystkich przedmiotów i innych, które tylko sobie wymarzy; władanie naturą; oplatanie przeciwnika pnączami; nadawanie roślinom świadomości i sprawianie, że mogą one się poruszać; rozmawianie ze zwierzętami; metamorfoza w dowolną roślinę bądź zwierzę; granie na instrumentach; władza nad muzyką; spowolnienie przeciwnika za pomocą zaśpiewania mu smętnej piosenki; oszołomienie głośnym rykiem; rozkazywanie wszystkiemu za pomocą śpiewu; władza nad wodą; oddychanie pod wodą; skierowanie na przeciwnika wielkiej fali, z efektem dalekiego odrzutu; ciskanie w przeciwnika kulami zrobionymi z wody; Crazy Lightning nie potrzebuje powietrza do życia; porażenie prądem z możliwością sparaliżowania; elektro-akcja; prędkość pioruna; władza nad burzą; lodowy pancerz; zamrażanie za pomocą dotyku; władza nad lodem; Lodowy Oddech - trwałe zamrażanie wszystkiego, co znajduje się w zasięgu wydychanego przez niego powietrza; jego temperatura ciała jest zawsze wysoka, przez co nigdy nie jest mu zimno; władza nad mrokiem; przywoływanie rozmaitych potworów jedną myślą; otoczenie wilka gęstą mgłą, dzięki której przeciwnik jest oślepiony; duszenie wilka trującym dymem; zamiana w cień. Wszystkie moce wilka są w pełni rozwinięte. Posiada on jeszcze jedną umiejętność, która nie jest nikomu znana i prawdopodobnie wiąże się z piorunem przy niebieskim oku wilka.
Partner/ka: Uważa, że to, w kim jest zakochany, to jego prywatna sprawa.

Gorsh staje się dorosłą wilczycą!



art by Dark-Sheyn on dA

Gorsh jest dorosła.
~
Średnia: 6,0
Oceny: 6 6 6 6
Stanowisko: Młoda samica alfa, Żołnierka
Żywioł: [7/8] Elektryczność; Lód; Mrok; Powietrze; Muzyka; Natura; Magia; Woda
Moce: [45/45] Gorsha i jej brat posiadają niemalże identyczne moce i żywioły, z tym, że ona nie posiada błyskawicy przy oku, więc jest pozbawiona dwóch mocy. Gorsh, podobnie jak Crazy Lightning najczęściej używa pięciu mocy, konkretniej telepatii; hipnozy; wywoływania śnieżycy; ograniczonego przewidywania przyszłości i szarży. Oprócz tego, w posiadaniu wilczycy jest jeszcze czterdzieści innych mocy: wyczarowywanie sobie skrzydeł; władza nad powietrzem; spacerowanie po chmurach; latanie bez skrzydeł; rozmawianie z wiatrem; zamiana w wilkołaka; teleportacja; wyczuwanie portali do innych światów z bardzo dużych odległości; tworzenie własnych portali i światów za pomocą wyobraźni; tworzenie wszystkich przedmiotów i innych, które tylko sobie wymarzy; władanie naturą; oplatanie przeciwnika pnączami; nadawanie roślinom świadomości i sprawianie, że mogą one się poruszać; rozmawianie ze zwierzętami; metamorfoza w dowolną roślinę bądź zwierzę; granie na instrumentach; władza nad muzyką; spowolnienie przeciwnika za pomocą zaśpiewania mu smętnej piosenki; oszołomienie głośnym rykiem; rozkazywanie wszystkiemu za pomocą śpiewu; władza nad wodą; oddychanie pod wodą; skierowanie na przeciwnika wielkiej fali, z efektem dalekiego odrzutu; ciskanie w przeciwnika kulami zrobionymi z wody; Gorsh nie potrzebuje powietrza do życia; porażenie prądem z możliwością sparaliżowania; elektro-akcja; prędkość pioruna; władza nad burzą; lodowy pancerz; zamrażanie za pomocą dotyku; władza nad lodem; Lodowy Oddech - trwałe zamrażanie wszystkiego, co znajduje się w zasięgu wydychanego przez nią powietrza; jej temperatura ciała jest zawsze wysoka, przez co nigdy nie jest jej zimno; władza nad mrokiem; przywoływanie rozmaitych potworów jedną myślą; otoczenie wilka gęstą mgłą, dzięki której przeciwnik jest oślepiony; duszenie wilka trującym dymem; zamiana w cień. Dodatkowo Gorsha posiada moc wnikania w umysł wilka i robienie z nim, co chce. Wszystkie moce wilczycy są w pełni rozwinięte.
Partner/kaNiby chce, ale...

Od Crazy Lightning'a - Nowe stanowisko i nowy etap w moim życiu

Bardzo wydoroślałem, i moje umiejętności również zmieniły się nie do poznania. Uwielbiałem strzelać z łuku, aczkolwiek nie posiadałem swojego, choć planowałem niedługo zakup tej broni. Byłem świadom o jakie stanowisko chcę się ubiegać, ale nie byłem przekonany, czy mam szansę, aby je zdobyć. Dzisiejsze spotkanie z naszym generałem miało rozwiać wszelkie moje wątpliwości. Rodzice wyrazili zgodę, abym stał się zarządcą łuczników, jednak na samych alfach nie mogło się skończyć. W tej sprawie głos miała również Cloud, moja mentorka i zarazem generał: głosu udzielono jej jedynie przez stanowisko. Fakt, iż była moją mentorką nie miał tutaj nic do rzeczy.
 - Czekałam na ciebie. - Powiedziała. Siedziała odwrócona plecami do mnie, a piękny puch łagodnie i powoli spadał na aksamitne futro wilczycy. - Przejdźmy od razu do rzeczy. - Mówiła. Słuchałem jej bardzo uważnie, jej głosu nie dało się nie słuchać z uwagą. - Wiem o jakie stanowisko chcesz się ubiegać. Wiem też jak dobrze strzelasz. Ale łucznik powinien być przygotowany na każdą okoliczność. - Powiedziała i w ułamku sekundy odwróciła się i rzuciła w moją stronę lekki, trochę porysowany, typowy i prostu nóż do rzucania. Złapałem go i spojrzałem na Cloud.
 - Chcesz walczyć? - Zapytałem tonem nie wyrażającym żadnej głębszej emocji. Wiatr kołysał gołymi gałęziami drzew i ze świstem dmuchał prosto w twarz wilczycy, zaś w mój tył. Śnieg zaczął padać mocniej.
 - Każda okazja jest dobra. - Uśmiechnęła się i wyciągnęła swój miecz. Chciała sprawdzić, czy radzę sobie dobrze w walce na krótki dystans. Powinienem to umieć, w razie potrzeby. Walka nie była zbyt długa: kilka prostych ciosów, kilka prostych uników i zmiana. Zero mocy, czysta walka. Sparowałem jeden z ataków Cloud, posługując się bardzo wytrzymałą gałęzią.
 - To chyba trochę nieuczciwe. - Spojrzałem na miecz, a wzrok wilczycy powędrował za moim. Wzruszyła ramionami i wypuściła miecz, który wbił się w ziemię. 
 - Skoro tak mówisz. - Rzekła obojętnie i rzuciła się na mnie, wznawiając walkę. Po raz kolejny nie było to zbyt widowiskowe, jednak jedna scena na długo pozostanie w mojej pamięci: rzuciliśmy się w tym samym czasie z pazurami. Nasze łapy spotkały się i byliśmy oparci o siebie. Jej twarz była tak blisko, że poczułem się zmieszany... a potem sprzedała mi cios w głowę...

Od Gorsh - Ostatni trening

Udałam się do Cloud na ostatni sprawdzian. Tym razem na lekcję poszłam samotnie, brat miał zaliczenia dzień później. Ubiegałam się o stanowisko żołnierki. Moja mentorka wiedziała, że dobrze sobie radzę w walce, więc gdy miałam jej zaprezentować swoje umiejętności po raz setny, zaprotestowała.
 - Gorsh, wiem już jak walczysz. - Powiedziała wyraźnie znudzonym, ale wciąż niezmiernie poważnym tonem. - Wolałabym raczej podyskutować o twojej postawie i stosunku do mnie, oraz innych.
 Wyprostowałam się, aby sprawić wrażenie poważniejszej. Wiedziałam, że poruszy ten temat. Przecież skoro mam być jej pomocniczką, muszę nieco zmienić swoje nastawienie, przynajmniej w stosunku do niej.
 - Rozumiem, słucham zatem. - Rzekłam poważnym tonem, siadając na śniegu, którego miałam już serdecznie dosyć.
 - A więc, wiesz doskonale, że jesteś na najlepszej drodze do zostania żołnierką. Zdajesz sobie też sprawę ze swoich umiejętności, mimo wszystko mam jednak pewne ''ale''. Wiem, że nie lubisz pomiatania i rozkazy to nie twoja bajka, aczkolwiek - chciałam jej w tym miejscu przerwać, jednak słuchałam dalej. - na polu walki sprawy imają się nieco inaczej. Jeśli masz zamiar odstawiać cyrki w środku walki, to od razu pożegnaj się ze swoją pozycją. Nie mama zamiaru tolerować czegoś takiego.
 - Jest to dla mnie zrozumiałe. - Rzekłam oschłym tonem. Był on na tyle zimny, że postanowił przywołać śnieg, który zaczął nieznacznie prószyć. - Nie jestem taka, jak ci się wydaje. Dobrze wiem, gdzie leży granica. Chyba nie sądzisz, że jestem aż tak pozbawiona rozsądku? - Zapytałam, unosząc jedną brew. Cloud wyglądała na lekko zmieszaną, jednak była nieugięta. Patrzyłyśmy sobie uparcie w oczy.
 - Cóż - Rzuciła po dłuższym czasie. - Jesteś dla wielu wilków małą zagadką. Nie wiem, czego się po tobie spodziewać.
 - Och, schlebiasz mi. - Mruknęłam nieznacznie. - Sama poruszyłaś temat mojego zawodu. Rozumiem, że akceptujesz moją ofertę?
 - Jak najbardziej. - Uśmiechnęła się. - Oficjalnie zostajesz żołnierką. Ale najpierw... - Nie dokończyła, gdyż nie zauważyłyśmy takiej potrzeby. Wyjęła miecz z pochwy, którą nosiła na plecach.
 - Z przyjemnością. - Rzekłam i stanęłyśmy w szranki.

Od Crazy Lightning'a - Nauka mocy

Cloud nie wiedziała, co ma trenować ze mną i moją siostrą. Odkryliśmy już większość mocy, pokazaliśmy jej co umiemy i nasza mentorka nie wiedziała, czego jeszcze mogłaby nas nauczyć. Wiedziała, że zawód, który chcemy wykonywać, nie skupia się za bardzo na mocach, ważniejsza jest tam siła fizyczna. Ona jednak miała swoje zasady i teorie, co bardzo mi się podobało. Twierdziła, że powinno się łączyć siłę fizyczną z mocami, co daje podwójny efekt i pozwala zdobyć nie tylko przewagę nad przeciwnikiem, ale walki z użyciem umiejętności fizycznych i mocy są po prostu o wiele ciekawsze. W pełni podzielałem jej zdanie i byłem gotów zostać tam sam z Cloud, jeżeli Gorsh stwierdziłaby, że podejście naszej mentorki ją śmieszy i zrezygnowałaby z dzisiejszej lekcji. Chyba miała taki zamiar, jednak Coud zatrzymała ją, wychodząc z dość interesującą, zarówno dla mnie, jak i dla mojej siostry, propozycją.
 - Co wy na wspólny pojedynek? Wy versus ja? - Zapytała i uśmiechnęła się do nas zachęcająco. Gorsha, która już miała odchodzić, spojrzała na nią z iskierkami w oczach i pierwsza wyraziła swoje zdanie na ten temat:
 - Chętnie. - Rzuciła krótko i odwróciła głowę w moja stronę. - Lightning? - Zapytała, ponaglając. 
 - Nie mogę się nie zgodzić. - Uśmiechnąłem się do Cloud. - To będzie z pewnością bardzo ciekawe doświadczenie. 
 - Uważam, że nie ma co przeciągać. Jeśli chcemy walczyć, lepiej się pospieszyć, zanim zmienię zdanie. - Mruknęła Gorsh, ale chyba nikt nie zwrócił uwagi na jej wypowiedź. Zbyt pochłonęła nas dyskusja. 

***

Z powodu niecierpliwości Gorsh, byliśmy zmuszeni rozpocząć pojedynek bez rozgrzewki. Osobiście uważam, że nie było to nic specjalnego. Cloud dawała nam fory, a my nie staraliśmy się zbytnio. Poleciało kilka uwag od naszej nauczycielki, na co mamy uważać, i tyle. Nie wiem, czego moja siostra się spodziewała.

Od Gorsh - Nauka nowych umiejętności

Przebyliśmy wraz z Crazy'm na trening mocy. Ich odkryciem zajęliśmy się sami, natomiast opanowanie i zdobycie zdolności ich kontrolowania to sprawy, w których był zmuszony pomóc nam nauczyciel. Jako takich, oficjalnych nauczycieli mocy niestety nie było, natomiast nikomu nie przeszkadzało to, aby to nasza mentorka zajęła się szlifowaniem naszych już zdobytych umiejętności. Pomysł bardzo podobał się mojemu bratu, który niewątpliwie w dalszym ciągu podkochiwał się w Cloud, co naturalnie nigdy nie przestanie mnie śmieszyć. Uwielbiałam docinać mojemu bratu z tego powodu, on był jednak na tyle rozsądny, aby ignorować moje uszczypliwe uwagi i nie wszczynać niepotrzebnych wojen. Tak opanowany wilk z pewnością będzie w przyszłości dobrym alfą. Ja nie mam zamiaru przewodzić stadem, gdyż zwyczajnie mam wrażenie, że on lepiej spełni się w roli przywódcy. Z tego, co udało mi się usłyszeć, ma już pewne plany, które zacznie wdrażać, jeśli rzeczywiście obejmie władzę w Watasze Krwawego Wzgórza. Dość już jednak rozmawiania o polityce. Z zamyślenia wyrwał mnie głos naszej mentorki, Cloud. Była doskonałym generałem.
 - Pokażcie, czego się nauczyliście. - Powiedziała, kiedy Lightning poinformował ją o tym, że odkryliśmy już chyba wszystkie swoje moce. 
 - Uff, szykuje się długie przedstawienie. - Zaśmiałam się. Rzeczywiście, pokaz naszych nieopanowanych umiejętności ciągnął się przez kilka dobrych godzin. Zaprezentowaliśmy mentorce wszystkie nasze moce, które były do siebie dość podobne. 
 - Hm, nie wiem w czym miałabym wam pomagać. - Zamyśliła się skrzydlata wilczyca. Bardzo rozbawiła mnie jej niepewność. Zachowywała się nieprofesjonalnie. Mój brat zdecydowanie nie pochwalał mojego zachowania i opinii na jej temat. Trudno, nie mogę się z nim zgadzać w każdej sprawie.
 - Mogłabyś pomoc nam je doszlifować, nad większością średnio panujemy. - Odezwałam się, chcąc ukrócić tę komedię.
 - Mów za siebie. - Rzucił brat, rzucając mi piorunujące spojrzenie. Nie wiedziałam jednak, co wprawiło go w taki stan. Przecież nie posiada mocy czytania w myślach! A może...?
 - Spokojnie, tylko bez kłótni. Zaraz coś wymyślimy. - Próbowała opanować sytuację Cloud. Byłam bardzo ciekawa dalszych scen w tej komedii, a szczególnie jej zakończenia. Czy spędzanie czasu z tą dwójką sprawi, że stanę się głupsza? Głupotą chyba nie można się zarazić...