sobota, 17 października 2015

Trick odchodzi z watahy!

Trick odchodzi.
~
Kontakt z właścicielem wilka: | Howrse: wilczyca22 |
Powód odejścia: Decyzja właściciela
Piastowane stanowiska: Żołnierka
Data dołączenia: 14 lipiec 2015
Data odejścia: 17 październik 2015
Imię partnera: Brak
Ilość szans na powrót: Dwie
KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ PEŁNY PROFIL
~
Żegnaj!

Nina odchodzi z watahy!


autor nieznany
Nina odchodzi.
~
Kontakt z właścicielem wilka: | Howrse: wilczyca22 |
Powód odejścia: Decyzja właściciela
Piastowane stanowiska: Poszukiwaczka terenów
Data dołączenia: 6 czerwiec 2015
Data odejścia: 17 październik 2015
Imię partnera: Brak
Ilość szans na powrót: Dwie
KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ PEŁNY PROFIL
~
Żegnaj!

Genevieve odchodzi z watahy!

Genevieve odchodzi.
~
Kontakt z właścicielem wilka: | Howrse: Radża |
Powód odejścia: Decyzja właściciela
Piastowane stanowiska: Przewodnik
Data dołączenia: 4 sierpień 2015
Data odejścia: 17 październik 2015
Imię partnera: Brak
Ilość szans na powrót: Dwie
KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ PEŁNY PROFIL
~
Żegnaj!

Blue Rose odchodzi z watahy!

Blue Rose odchodzi.
~
Kontakt z właścicielem wilka: | Howrse: wilczyca22 |
Powód odejścia: Decyzja właściciela
Piastowane stanowiska: Atakująca
Data dołączenia: 20 sierpień 2015
Data odejścia: 17 październik 2015
Imię partnera: Brak
Ilość szans na powrót: Dwie
KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ PEŁNY PROFIL
~
Żegnaj!

Amaranth odchodzi z watahy!

Amaranth odchodzi.
~
Kontakt z właścicielem wilka: | Howrse: Radża |
Powód odejścia: Decyzja właściciela
Piastowane stanowiska: Łucznik stopnia wyższego
Data dołączenia: 29 lipiec 2015
Data odejścia: 17 październik 2015
Imię partnera: Brak
Ilość szans na powrót: Dwie
KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ PEŁNY PROFIL
~
Żegnaj!

Od Sheiry - Kolejny, nudny dzień z mego życia

Wstałam, zajęło mi to ponad pół godziny. Przypomniałam sobie że wczoraj spotkałam wilka który nosił imię Decron.
- *Dlaczego byłam taka natrętna? Pewnie teraz się do mnie nie odezwie...* - Pomyślałam, najwyraźniej Zain zauważył moją zmieszaną minę. Przyniósł mi spory kawałek mięsa jelenia, uśmiechnął się, spojrzał na mnie i zapytał:
- Coś się stało?
- Tak jakby, nie chcę o tym rozmawiać. To dla mnie? - Spytałam oblizując się.
- Tak, upolowałem to specjalnie dla ciebie kochana. - Powiedział i uśmiechnął się.
- Dziękuję. - Podziękowałam i zaczęłam jeść. Zostawiłam połowę mięsa i schowałam do torby. - Pa! - Krzyknęłam wybiegając z mojej jaskini.
- Pa kochanie! - Odpowiedział Zain. Wyszłam z naszej jaskini i poszłam do pobliskiego jeziora, złapałam tam kilka ryb.
- Wyglądają pysznie... - Powiedziałam sama do siebie. Potem poszłam na łąkę, co dziwne zobaczyłam magiczne, białe konie z rogami. Prawdopodobnie były to jednorożce, Decron stał obok nich. Wiedziałam że nie chce mnie widzieć, więc zawróciłam i poszłam na drugą stronę watahy. Znalazłam tam dorosłego jelenia. - Dlaczego nie mogę go złapać? Co ze mną nie tak? Pewnie będę na niego polować do jutra... Pójdę teraz po jakieś owoce, przy tym nie mogę sobie nie radzić. - Powiedziałam sama do siebie. Po "rozmowie" ze sobą poszłam po jagody, znałam miejsce gdzie było ich naprawdę wiele, więc zrobiłam z lodu, odporny na gorąco, koszyk. Gdy zapełniłam cały, poszłam poszukać jakiegoś stada zwierzyny, najlepiej jeleni. Trafiłam na stado tych zwierząt, jedno z nich kulało na lewą, tylną, nogę, więc nie mogło biegać, wskoczyłam zwierzęciu na grzbiet i zaczęłam mocno podgryzać mu szyję, aby je poddusić. Gdy zwierzę zaczęło stać w bezruchu aby zaczerpnąć powietrza, udusiłam je, już na dobre. Gdy upadło martwe, wzięłam je na grzbiet i poszłam do pobliskiej, małej jaskini. Miałam ze sobą notatnik, więc wyrwałam jedną kartkę i napisałam: 

"Wiem jak się czułeś gdy to zrobiłam. Jeśli chcesz, mogę nie podchodzić do twej jaskini ani do ciebie. Przepraszam. - Sheira"

Wzięłam kartkę i zaniosłam wszystko pod jaskinię Decrona i szybko oraz bezszelestnie wzbiłam się w powietrze i odleciałam.

***10 minut później***

Byłam już blisko celu, ale znalazłam torbę, która przykuła moją uwagę. W środku torby znalazłam elektroniczny papieros, czyli coś co chciałam zdobyć.
Powróciłam więc do jaskini, znalazłam tam śpiącego Zaina. Położyłam się obok niego i zasnęłam.

Od Zain'a - Sheira w ciąży

Dziś obudziła mnie Sheira, z uśmiechem na pysku. Była pełna optymizmu, rzadko widzę ją w tym stanie.
- Budź się. - Powiedziała mi cicho do ucha.
- Cała wataha jeszcze śpi, po co mam wstawać? - Zapytałem ziewając.
- W tym rzecz, muszę z tobą poważnie porozmawiać! - Krzyknęła ciągnąc mnie za ogon.
- Dobrze, dlaczego jesteś taka szczęśliwa? - Zapytałem siadając.
- Coś w tym złego? - Zapytała, zachowywała się trochę jak szczenię błagające o zabawę.
- Skąd! Chciałbym widzieć cię w tym nastroju codziennie. - Powiedziałem. Wadera przeszła powoli przede mną i machnęła puszystym ogonem w moją stronę, wiedziałem że chce abym poszedł za nią. Po kilku godzinach wiedziałem, że jesteśmy już blisko celu, byliśmy w tunelu. Po dziesięciu minutach dotarliśmy już do owego miejsca, usiedliśmy obok jeziora wpatrując się w siebie, a ona dalej utrzymywała uśmiech... Ktoś ją do tego nakłonił? Nie wiem, zapewne zaraz się przekonam.
- O czym chciałaś ze mną porozmawiać? - Zapytałem.
- Lubisz... Szczenięta? - Zapytała. Bez namysłu odpowiedziałem:
- Oczywiście! Chciałbym kiedyś mieć własne! - Krzyknąłem.
- Jestem... W ciąży... - Powiedziała, wahając się.
- Super! Czekałem na tą chwilę odkąd się spotkaliśmy... - Powiedziałem szczęśliwy jak nigdy dotąd po czym pocałowałem ją w usta, namiętnie... To był jeden z najlepszych pocałunków. - Kiedy się o tym dowiedziałaś? - Zapytałem, zaraz po pocałunku ze snów.
- Wczoraj, gdy poszłam na krótkie polowanie, aby przeprosić "przyjaciela". - Odpowiedziała.
- Przyjaciela? Jak to przeprosić? - Obrzuciłem ją pytaniami.
- Byłam zbyt natrętna gdy go poznałam, był dość tajemniczym wilkiem. Zachowałabym się identycznie gdyby ktoś był wtedy tak rozgadany w stosunku do mnie... - Opowiedziała krótko. 
- Chodź, musisz teraz odpoczywać. - Powiedziałem, po czym poszliśmy powoli, spacerem do naszej jaskini. Po jednej godzinie dotarliśmy do jaskini, było już bardzo późno, a ona powinna się oszczędzać.
- Dobranoc kochanie... - Powiedziała po czym szybko zasnęła.
- Dobranoc, piękna. - Powiedziałem cichutko, aby jej nie obudzić.

sobota, 10 października 2015

Od Cloud - Przeszłość, czyli zamazany rozdział [Quest #1], cz. 3


Po kilku kilometrach typowego dla szczenięcia, niepewnego, wolnego i dość koślawego marszu, zaczęłam się zastanawiać, czy rzeczywiście podjęłam jedyną słuszną decyzję i czy nie pominęłam jakiegoś innego wyjścia z tej trudnej jak na tamten wiek sytuacji. Moje wątpliwości szybko zostały rozwiane przez mały podmuch wielkiego huraganu, zwanego przeszłością. Wiedziałam, że nie trafiłam na swoją planszę, a talia jaką mi przydzielono jest słaba - ale wszystko idzie zmienić za pomocą jednego, samodzielnego ruchu w przód, który charakteryzował się tym, że był niemalże niemożliwy do zrobienia. Nie kłóćmy się, potrzebowałam czyjegoś wsparcia, a głosy w mojej głowie, które znów zaczęły dawać o sobie znać, nie dawały mi go zbyt wiele. Potrzebowałam ojca. Desperacko spoglądałam w przestrzeń, próbując odnaleźć w dali coś, co nie przypominało ciągnącej się w nieskończoność ścieżki, którą podążałam. Wreszcie zauważyłam rozstaj - nie był to pocieszający widok. Stanęłam przed trudnym, choć jednocześnie dziecinnie prostym wyborem, polegającym na podążeniu jedną z dwóch dostępnych ścieżek. Naturalnie, gdybym tylko miała zdolność wyczucia zapachu własnego ojca, wybór byłby oczywisty, jednakże z dwóch przyczyn nie stał się takim: nie znałam zapachu swego ojca, a w zasadzie w ogóle nie umiałam rozpoznawać zapachów - to był drugi czynnik, składający się na przyczynę jednej z większych porażek i jednocześnie zwycięstw w moim życiu. Wybrałam jedną z dwóch możliwych opcji, wciąż zastanawiając się nad powrotem i zmianą decyzji. Z każdym kolejnym krokiem możliwość i chęć zawrócenia malały, zaś lęk zmieszany jednocześnie z pewnością słuszności mojej decyzji zawładnęły mną na dobre, dodając mi skrzydeł i podcinając je, co stanowiło idealny złoty środek - szłam odważnie, wciąż pozostając czujną. Każdy przebyty metr stanowił dla mnie duży wysiłek, ale wiedziałam, że jeśli postąpiłam słusznie, ojciec może znajdować się tuż za najbliższym zakrętem, a wraz z nim szansa na rozpoczęcie lepszego życia. Był środek dnia, więc nie zważałam na drobne gałęzie, leżące pod moimi łapami, przechodziłam po nich chętnie, bez zastanowienia głośno łamiąc słabsze z nich.

 - Kto idzie? - Usłyszałam głos dochodzący z dali, jednak w tamtej chwili, gdy serce zaczęło szybciej bić, a emocje przejęły kontrolę nad zdrowym rozsądkiem, byłam pewna, że właściciel głosu jest tuż obok mnie i nie mogąc pogodzić się z tą myślą, zaczęłam uciekać na oślep, co było kolejnym błędem często popełnianym przez młode wilki. Po kilkuminutowym biegu nie byłam już pewna, czy goni mnie ktoś realny, czy postać, którą moje zszarpane nerwy kazały stworzyć mojej wyobraźni, abym zaczęła się ruszać. Chciałam odpocząć, więc przycupnęłam na dobrze zacienionym, schowanym w gęstwinach kamieniu, a wówczas wydarzyło się to, co na zawsze odmieniło moje życie. Finał ten historii, której ostatnie wydarzenia wspominałam w mniej szczegółowym opisie swej przeszłości, okazał się mieć zarówno pozytywne, jak i negatywne skutki: znalazłam bowiem watahę i dorosłam w spokoju i poczuciu bezpieczeństwa, jednak bez prawdziwej rodziny i w ciągłej obawie, że matka mnie odnajdzie. Wciąż zastanawia mnie jedynie postać mojego ojca, którego nigdy nie znałam, a zawsze tak bardzo tego pragnęłam. Mawiają, że to, czego pragniemy najbardziej, bardzo często okazuje się czymś w rodzaju zakazanego owocu i często otrzymanie tego nie kończy się dla nas pozytywnie. Wciąż jestem ciekawa, jak potoczyłyby się moje losy, gdybym wybrała drugą ścieżkę...

sobota, 3 października 2015

Safira - profil wilczycy

Imię: Safira
Płeć: Samica
Wiek: 2 lata, nieśmiertelna
Hierarchia: Omega
Kierunek: Koliber
StanowiskoNauczycielka Walki
Głos: Brak
***
Cechy charakteru: Zła, nieprzyjacielska, sprytna
Cechy fizyczne: Bardzo szybka, zwinna
Znak szczególny: Ogniste pasy na grzbiecie
Słaby punkt: Wszystkie świecące na niebiesko miejsca, czyli język i opuszki łap. Wystarczy malutkie zadrapanie, aby zaczęła się z nich lać żrąca, niebieska maź, przez której ubywanie wilczyca odczuwa niesamowity ból i pieczenie. Poza tymi miejscami jest bardzo odporna.
Boi się: Widzieć kiedyś śmierć swoich bliskich. Starczył jej widok zmarłych wilków, które poświęcając swoje życie, uratowały ją przed parą gryfów.
Waga: 35 kilogramów
Wzrost: 65 centymetrów
Najlepsi przyjaciele: Jeszcze nikogo nie zna
Pochodzenie: Ziemia Wojny [Wataha z Dudniących Wodospadów]
Lubi: Strach, mrok, ogień
Nie lubi: Miłości
***
Żywioł: [3/4] Mrok, Elektryczność, Ogień
Moce: [3/25] Telepatia, władanie ogniem i elektrycznością
Partner/ka: Chyba zakochana w Irandzie...
RodziceNie ma
PotomstwoBrak
Inna rodzina: Nie ma
***
Data dołączenia: 3 październik 2015
Data urodzenia: 20 październik
Upomnienia: 0/3
Krwawe Pioruny: 0.000
★★★★★★★★★★
Zdobyte osiągnięcia: Brak
Poziom: 13
PD: | Ogólnie: 1300 | Wykorzystano: 1300 | Zostało: 0
Umiejętności: | Walka: 200 | Instynkt: 450 | Umysł: 450 | Polowanie: 200 |
Jaskinia: numer 5
Ekwipunek: Wilczy Nieśmiertelnik
Torba: Brak
Bronie: Brak
Zbroja: Brak
Smok: Brak
Towarzysz: Brak
HistoriaZostała wygnana ze swojego stada i trafiła tutaj.
Kontakt z właścicielem wilka: | Howrse: ♥Ognista♥ |

Od Safiry - Jak tutaj dotarłam?

Dawno, dawno temu żyła Wataha z Dudniących Wodospadów. Wśród nich byłam ja, mała Safira. Marzyłam wówczas, aby w przyszłości być łowczynią. I zapewne marzenie spełniłoby się, gdyby nie pewne wydarzenie. Jednak jednego dnia na naszą ziemię weszła obca wataha - Wataha Ziemi by zdobyć pożywienie. I tak rozpoczęła się walka o pożywienie i całe terytorium. Wśród Watahy Ziemi był wódź, bardzo silny i potężny. Mój ojciec się na niego rzucił, by bronić innych wilków, jednak nasz wróg był silniejszy złapał go za gardło i zadusił na moich oczach. Od tamtej pory przyrzekłam sobie, że zemszczę się na Watasze Ziemi i że osobiście zabiję przywódcę. Jednak po tym przeżyciu stałam się oziębła i zamknięta w sobie, nie chciałam się przyjaźnić z innymi wilkami. Jedna, drobna, zła rzecz mnie bardzo denerwowała. Tak minęło kilka lat i byłam już dorosłą wilczycą, ale teraz nie chciałam być łowczynią. Raz jednego dnia rzuciłam się na jednego wilka ze swojego stada, bo nadepnął mi na ogon i go mocno podrapałam i zdarłam mu skórę. Alfa nie mógł mi tego wybaczyć i mnie wygnał, moja matka była zrozpaczona. Od tamtej pory wędruję w poszukiwaniu Watahy Ziemi i mam nadzieję, że moja nowa wataha pomoże mi pomścić ojca.