niedziela, 13 lipca 2014

Od Kitsurui - C.D. opowiadania Jennifer ''Od przyjaźni do...''

Westchnąłem głośno. Nie miałem ochoty stąd iść. To miejsce było wspaniałe. Wpadłem na pewien pomysł. Kiedy wstałem Jen, zamierzała już iść.
-Gdzie ty idziesz?-zapytała mnie. Odwróciłem łeb.
-Szukam kamienia.-mruknąłem. Zacząłem krążyć wokół drzewa. Przyjaciółka usiadła w cieniu.
-Kamienia?-zapytała cicho. Zignorowałem to pytanie. Z nosem przy samej ziemi, trafiłem na kamień. Czubek miał ostry. Uśmiechnął się, o taki właśnie kamień mi chodziło. Wziąłem go w łapę i podszedłem do drzewa.
Oparłem się przednią łapą o pień, a drugą zacząłem ryć w korze kamieniem. Jen podeszła do mnie zaciekawiona. Zerknęła przez moje ramię.
-Co ty robisz?-zapytała, próbując zobaczyć co robię. 
-Poczekaj, aż skończę...
Po minucie skończyłem ryć w drzewie. Zawołałem Jenifer. Spojrzała na pień drzewa.
-Przeczytaj głośno.-poleciłem.
-Tajemne miejsce Jenifer i Kitsurui. Przyjaźń na zawsze.-przeczytała to. Wzruszona skoczyła mi na szyję. Zdziwiłem się jej reakcją, ale objąłem ją mocno. Odsunęła się po chwili.
-To piękne.-powiedziała cicho. Na jej pysku było widocznie ślady po łzach.
-Dziękuje. To jak idziemy już?-zapytałem. Czułem już lekkie znużenie.

< Jenifer? >

Od Jenifer - C.D. opowiadania Kitsurui ''Od przyjaźni do...''

-To co teraz robimy ? -Zapytał Kitsurui który zdążył odpocząć .
-Może się przejdziemy ... Nie będę cię już męczyła bieganiem . 
-A gdzie chcesz iść ? 
-Tam gdzie mnie łapy poniosą . - Odpowiedziałam zagarniając grzywkę na oko . 
-Dlaczego poprawiasz fryzurę ? Wyglądała dobrze . 
-Wolę taką jaką mam teraz . - po tych słowach skończyłam poprawiać futro . 
-To jak Jenifer ... ruszamy ? 
-Jasne . 
Wyruszyliśmy i po około godzinnym marszu wyszliśmy za tereny watahy . Pogoda była idealna . Słońce przyjemnie grzało a lekki chłodny wiaterek rozwiewał nam sierść . Weszliśmy na wzgórze na którym rosło piękne drzewo . Krajobraz wyglądał mniej więcej tak : 
-Przysiądziemy na chwilę ? - Zapytał Kitsurui 
-Już się zmęczyłeś ? - Odpowiedziałam pytaniem na pytanie . 
-Nie ale pierwszy raz widzę takie miejsce i chciałbym spędzić tu trochę więcej czasu . 
Niewiele myśląc usiadłam pod drzewem a Kitsurui przysiadł się do mnie . Długo nie usiedziałąm już po chwili położyłem się na grzbiecie i usnęłam . Gdy się obudziłam słońce zbliżało się ku zachodowi a Kitsurui leżał obok mnie . wzgórze na którym siedzieliśmy wyglądało teraz tak : 
-Kitsurui ... wstawaj . - Powiedziałam delikatnie szturchając samca w bok . 

<Kitsurui ? >

sobota, 12 lipca 2014

Zamieszanie, z którego jest wyjście.

Jako iż są wakacje, obudziłam się o 11 i nie chce mi się wychodzić z domu, pomyślałam, że zaktualizuję nieco stronę naszej watahy. 
Jak się okazało, jest tego dość dużo, a szczególnych problemów narobiły mi samice, których zakładka jest ''nieco zacofana''. Wszystkie szczenięta, nie ważne w jakim wieku, muszą dorosnąć, żebym mogła sobie poradzić. Tak więc, wszystkie szczenięta dorastają.
Nie będę się rozpisywała, jakie to dokładnie szczeniaki, bo sama nie mam zielonego pojęcia...

Dziękuję za uwagę
i pozdrawiam.

Od Hazael'a - C.D. opowiadania Rebecki ''Jak dotarłam do watahy''

Westchnąłem, po czym powiedziałem:
- Na początek musisz rozłożyć skrzydła. 
Wadera wykonała moje polecenie i rozentuzjazmowana, zapytała:
- Co dalej ?
- Zacznij powoli nimi wymachiwać...
W tej samej chwili dało się słyszeć za naszymi plecami szelest rozsuwanych krzaków i roześmiany głos Sheere, pytający:
- A nie sądzisz, że powinna najpierw wejść na jakaś skałę ? 
Oboje obróciliśmy się w jej stronę zdziwieni.
- Witaj. Co ty tutaj właściwie robisz ?! - wykrzyknąłem zdumiony.
- Przechadzam się, aby zabić jakoś uczucie samotności po dojrzeniu Nadziei. - powiedziała. 
- A kto to jest ? - dociekała Rebecka.
- Na imię mi Sheere. Piastuję tutaj stanowisko nauczycielki latania i obrończyni terenów.
- Miło mi poznać. Ja jestem Rebecka.
- Widzę, że uczysz się latać. - stwierdziła.
- Owszem.
- Jeżeli chcesz, mogę Ci pomóc.

<Rebecka, skorzystasz z propozycji Sheere ?>

piątek, 11 lipca 2014

Od Rebecki - C.D. opowiadania Hazael'a ''Jak dotarłam do watahy"

- No, ale co miałoby ci się nie udać? - zapytałam.
- Hm... Nie wiem. Może nie będę w stanie ci tego wytłumaczyć... - znowu jakby zaczynał się wykręcać.
- To pokażesz. - powiedziałam z uśmiechem.
Basior zbity z tropu, bez kolejnych argumentów chyba dał za wygraną.
- Dobra, ale nic nie obiecuję.
- W porządku. - odparłam.
- No to idźcie zanim zrobi się już całkiem ciemno. - wtrąciła wadera.
Ruszyliśmy przez las i najkrótszą droga dotarliśmy na polanę. Słońce już powoli zaczynało zachodzić.
- To co? Od czego zaczynamy? - zapytałam rozentuzjazmowana.
- Nie wiem. Muszę się zastanowić. W końcu teraz jestem tak jakby za ciebie odpowiedzialny. W sensie, w powietrzu. - odpowiedział.
- Czyli nie chciałeś brać na siebie odpowiedzialności za mnie?
- Niby dlaczego?
- A nic. Takie miałam wrażenie. - powiedziałam i spojrzałam w niebo.

<Hazael?>

Od Kitsurui - Od przyjaźni do...

-Jen!-krzyknąłem do wadery. Zatrzymała się. Podbiegłem do niej zdyszany. Zaśmiała się.
-Już się zmęczyłeś...-mruknęła. Kiwnąłem łbem.
-Odpoczniemy chwilę.-zaproponowałem, po czym opadłem na ziemię. Wadera przysiadła na zadzie. Spojrzała na mnie karząco.
-Kiedy ostatni raz ćwiczyłeś formę?-zapytała. Milczałem. Jen pokręciła głową. -Oj, Kitsurui... Dobrze, że wyciągam cię na te biegi, bo nie wiem co by się z tobą stało...-zachichotała.
-Racja. Od tego ma się przyjaciół, więc się nie dziw. Jesteś moją przyjaciółką i dobrze spełniasz swoją rolę.-powiedziałem. Jenifer uderzyła mnie lekko łapą w bark.
-Dziękuje za uznanie.-ukłoniła się. Oboje parsknęliśmy śmiechem. Tylko przy niej umiałem się uśmiechnąć.

< Jenifer? >

Od Ayato - C.D. opowiadania Kairy ''Nowa miłość, nowe życie''

Zwiesiłem łeb. Westchnąłem głośno. Podszedłem do Kairy. Stała zapłakana. Objąłem ją.
-Dobrze... Spróbuję się z tym pogodzić. Ale nie obiecuję, że będę kochać cię tak mocno jak Yui.-zachichotałem. Kaira dała mi kustykańca w bok, a po chwili uśmiechnęła się.
-Zgoda. Tylko dziwi mnie, że tak szybko wybrałeś...-powiedziała zarumieniona. Spoważniałem.
-Nie chcę stracić kolejnej bliskiej mi osoby...-powiedziałam, spoglądając jej prosto w oczy. 
-Mam nadzieję, że dobrze wybrałeś...
-Ja też. Przebrniemy przez to razem.-powiedziałem, po czym pocałowałem Kairę.
-To kiedy się pobieramy?-zaśmiała się.
-Chcesz bawić się w takie ceregiele?-zapytałem ze śmiechem. Przytuliłem ją do siebie.

< Kaira? >

Od Kairy - C.D. opowiadania Ayato ''Nowa miłość, nowe życie''

-Ayato musimy jednak coś ustalić . 
-Słucham .
-Nie mam zamiaru kazać ci wybierać między żywą mną a martwą Yui ale musisz pogodzić się z jej odejściem .
-Ty tak łatwo się pogodziłaś ze śmiercią twojego partnera ? 
-Cały czas próbuję się z nią pogodzić . Ale wiem , że płacząc , odcinając się od świata albo ciągle wmawiając sobie , że mógł przeżyć ... życia mu tym nie zwrócę .
Ayato znowu uderzył w taflę wody .
-Czyli każesz mi wybierać .
-Nie ! nigdy w życiu nie kazała bym ci wybierać ... za dużo dla mnie znaczysz . Jeżeli jednak czujesz , że zdradzasz Yui to może ... powinniśmy zakończyć to co się niedawno między nami narodziło 

<Ayato >

środa, 9 lipca 2014

Prognoza pogody w watasze - ok. 25 najbliższych dni

Nasi meteorolodzy dostarczają nam informacji o pogodzie. Oto aktualna prognoza pogody na najbliższe dni:

Pora rokuLATO
Zachmurzenie: Niewielkie lub brak
Wiatr: Praktycznie go nie ma
Ciśnienie: W normie
Opady: Czasem burze, ale rzadko
Temperatura: 29°C

Ok, należą wam się wyjaśnienia...

Niektórzy z was pamiętają jak w tamtym roku wyjechałam nad morze na 10 dni. Historia się powtórzyła, tylko tym razem was o tym nie poinformowałam. Dlaczego?
Ano, były wtedy ważniejsze rzeczy na głowie, aniżeli wataha.

Macie wakacje.
Ja też je mam.
Pisanie opowiadań przez wakacje nie obowiązuje, ale potem - wracamy do pracy!

Chętni oczywiście mogą wysyłać opowiadania ;D
Sama postaram się coś naskrobać.

Miłych wakacji i ładnej pogody.