niedziela, 2 marca 2014

Od Aleksandra - C.D. opowiadania Kimary ''Nowy szczeniak''

Milczałem przez chwilę, patrząc na Kimarę, po czym odrzekłem;
- Nie ma za co. To ja po prostu jestem zbyt nieśmiały.
- Może z wiekiem Ci to przejdzie. - powiedziała uśmiechając się lekko. 
- Też mam taka nadzieję.
Kiedy wypowiedziałem te słowa, zauważyłem, iż w naszą stronę kieruje się Ian. Po chwili stanął już koło mojej towarzyszki. Postanowiłem zostawić ich samych, więc rzekłem:
- To cześć.
- Pa.
Po tej wymianie zdań zacząłem oddalać w stronę jaskini rodziców. Usłyszałem jeszcze tylko, słowa basiora, skierowane do Kimary:
- Mógłbym odprowadzić panią do domu?

<Kimara, co ty na to?>

Od Keri - C.D. opowiadania Gustawa ''Jak tu dołączyłam''

- No jasne - powiedziałam.
- Poznam przynajmniej nowych przyjaciół - powiedziałam.
Gustaw rozmawiał z kimś i po chwili przybiegł inny wilk. 
- To Patton. On cię oprowadzi po terenach naszej watahy. - powiedział Gustaw 
- Ok - powiedziałam 

< Patton >

Od Ginewry - Wspominanie lata...

   Ten ciepły, piękny miesiąc, kiedy zwierzyny jest pod dostatkiem, a nauczyciele mają luźniejsze zajęcia, opiekunki mogą wziąć wolne, wszystkim wszystko się chce, chyba że jest na prawdę gorąco... Lato. To jet ta przepiękna pora roku, kiedy to wszystko jest możliwe.
   Wspominam to wielkie, świecące oślepiającym blaskiem słońce i płatki wiśni, spadające z jej kwiatów na drzewie. Siedzenie godzinami na klifie i rozmyślanie o różnorakich sprawach, to wszystko było takie piękne...

Niedługo przyjdzie wiosna i życie zacznie się na nowo. A potem lato, długie, ciepłe i fantastyczne. Nie mogę się doczekać tej pory!
   Dzisiejszego dnia, praktycznie cały czas myślałam o lecie i o tym, że wkrótce pory roku się zmienią...

Od Gustawa - C.D. opowiadania Keri ''Jak tu dołączyłam''

   Wadera błysnęła swoimi kłami w moją stronę, myśląc, że się przestraszę. Kiedy się wyprostowałem, ta zrobiła jeden krok do tyłu, to samo uczyniła, gdy zaprezentowałem pełne uzębienie. Ale strach obudził się w niej dopiero kiedy usłyszała z daleka rozmowy i wycie watahy.
   Widząc lekki lęk w jej oczach, uśmiechnąłem się, co bardzo zdziwiło biało-fioletową waderę. Nie wiedziała o co chodzi, więc szukała po prostu drogi wyjścia, straciła jednak orientację, przez zachodzące słońce, które świeciło jej w oczy. 
 - Co tu robisz? - Zapytałem przechylając głowę w jej stronę.
 - Nie wiem, gdzie jestem. - Odpowiedziała nieco pewniej, rozglądając się.
 - W Lesie Czarnego Rumaka. - Rzekłem.
 - Co? A nie możesz jaśniej? - Spytała. Westchnąłem.
 - Znajdujesz się na terenach mojej watahy. - Odparłem.
 - Jaka jest duża? - Spytała podejrzliwie.
 - Ponad setka wilków. 
 - A nie atakowała ostatnio kogoś?
 - Nie za bardzo. Czemu pytasz?
 - Tak sobie. - Skłamała. Przeczytałem jej myśli.
 - Nie zaatakowaliśmy twoich przyjaciół. To była inna wataha, która żyje na tamtych terenach. Wy, jako koczownicy, bezprawnie wkroczyliście na jej teren, więc mieli prawo was wygonić. - Powiedziałem.
 - Ale... - Mówiła, lecz jej przerwałem.
 - Daj mi skończyć. Nie przegonili was, tylko po prostu złapali. Nie wiesz co stało się z twoimi przyjaciółmi? 
 - Domyślam się. - Westchnęła. Po chwili ciszy, została ona przeze mnie przerwana.
 - Może chcesz do nas dołączyć? - Spytałem.

< Keri, co było potem? >

sobota, 1 marca 2014

Od Neon'a - C.D. opowiadania Rose ''Samotność''

Jako, że nie przepadałem za tego rodzaju balami zrezygnowałem z imprezy na rzecz polowania. Właśnie znalazłem zająca, który wyglądał niezwykle kusząco. Skoczyłem, żeby go dopaść, ale zderzyłem się z inną waderą i moja potencjalna kolacja uciekła.
-Przepraszam.- powiedziała wilczyca. Uśmiechnąłem się.
-Nie szkodzi. Znajdzie się inny.- przez chwilę panowała cisza.

<Rose?Brak weny>

Makka zachodzi w ciążę!

Makka, nasza beta, zaszła w ciążę!
To będzie jej 7 miot.
Szczeniąt będzie ok.2
Ojcem jest Patton.
Szczeniaki będą młodymi betami.

Gratuluję w imieniu całej watahy.
   - Wasz samiec alfa, Gustaw.

Od Riven - Smocze piekło (Quest #6)

Jak zazwyczaj po południu byłam na Łące Wygnania i trenowałam swoje umiejętności. Uderzałam mieczem i coraz to nowy trzask był potężniejszy. Myślałam o Soldierze i Macklemorze oraz o tym jak pozbyć się mojej broni.
-Cześć Riven...-rozległ się cichy nieznajomy głos.
-Kim jesteś? To znowu ty!!! Jakiś dziwny duch mnie prześladuje i gada dziwne rzeczy. Ale przysięgam, że jak Cię znajdę to uduszę albo zgniotę na miazgę!!!
-Nie znajdziesz mnie... Żegnaj Riven.
-Żegnaj! Tchórz...-wyszeptałam i spojrzałam w niebo.
miałam ochotę gdzieś pójść, byle jak najdalej od tej zjawy która mnie prześladuje. Nagle poczułam zapach spalenizny... Postanowiłam sprawdzić do kąd prowadzi.
-Ał! Cholera..! 
Podniosłam łapę i ujrzałam oparzenie.
-Co to do dia...-wtedy mnie zatkało bo stałam na ogromnym odcisku łapy. Była to łapa smoka... bez wahania zabrałam się do tropienia. 
Szłam za śladami około trzydzieści minut, aż zobaczyłam jaskinię pełną magicznych stworzeń. 
-Siedlisko smoków...-wyszeptałam i schowałam się za kamień.-Jeśli mnie znajdą po mnie... Ale mnie nie znajda-powiedziałam po chwili tajemniczo i złośliwie.
Skradałam się powoli do jaskini i dostrzegłam smocze jaja. 
-Muszę jedno mieć...
Gdy matka smoków się odwróciła zabrałam jedno. Udałam się w drugą stronę, ale z powrotem mnie zobaczyła.
zaryczała głośno i szykowała się do ataku.
-Chcesz się zabawić? To chodź! 
Wielkie stworzenie ruszyło na spotkanie z moja bronią. Jednak nie miałam zamiaru z nią walczyć. gdy była już kilka kroków od moich łap uderzyłam w drzewo które pod wpływem siły zawaliło się na smoczycę i unieruchomiło ją. Wtedy mogłam rozpocząć ucieczkę.
-wcale nie tak trudno Cię załatwić. Twój rozum nie jest równy ziarenka piasku, ha ha...-zaśmiałam się i pobiegłam do jaskini.

Od Keri - Jak tu dołączyłam

Był normalny dzień, słońce, plaża. 
Wolrd i Niki grali w piłkę plażową, za piłkę służył jakiś miękki owoc, a Jack serfował na kawałku kłody, ja natomiast się opalałam. 
Nagle napadła na nas wataha. 
Duża wataha [Nie ta]. 
Nas było 4 a ich ponad setka. 
Nie mieliśmy szans. 
Zobaczyłam jak złapali Niki, a następnie Jacka chociaż był w wodzie...
Wolrd najwięcej walczył lecz go terz złapali, a jeden z tamtej watahy machnął łapą obok mojej szyi i zerwał mi medalion. 
Nie miałam szans, więc uciekałam a tamci mnie nie dogonili. 
Odpuścili sobie, a następnie ja dobiegłam do jakiegoś lasu. 
Był tam wilk, który szczerzył na mnie kły. 
Przekręciłam oczami i to samo zrobiłam.

< Gustaw Co dalej ? 

Od Kimary - C.D. opowiadania Aleksandra ''Nowy szczeniak''

   Zawstydziłam się, kiedy wkopałam Alexa w to bagno. Na szczęście wybawił go Gustaw, który wszedł na środek.
 - Moi drodzy, impreza powoli dobiega końca. - Powiedział, a wilki westchnęły smutno i udały się przed jaskinię. Niektórzy jeszcze tam tańczyli, ale już po chwili rozeszli się. Impreza została zakończona.
   Wodziłam wzrokiem wśród wychodzących wilków, szukając Aleksandra. Wreszcie go znalazłam. Podbiegłam do niego.
 - Alex! - Krzyknęłam.
 - Kimara? - Spytał lekko zniechęcony.
 - Chciałabym cię przeprosić. - Powiedziałam.

< Aleksander, nie mam weny... >

Od Rose - C.D. opowiadania Bolt'a 'Samotność''

Bolt odszedł, a impreza się skończyła. 
Poszłam nad Wodne Serce, a następnie obok Rzeki Condos. 
Nie spotkałam Clover. 
Nudziło mi się postanowiłam popolować. 
Zobaczyłam zająca. 
Skradłam się do niego i pobiegłam za nim lecz jakiś inny wilk też chciał go upolować. Zderzyliśmy się. 
- Przepraszam - powiedziałam.

< Neon >