Jak wiecie, kilka moich wilków odeszło.
Powodem było to, że chcę nałożyć na nas jakiś limit, aby wataha się zbytnio nie rozrosła, bo wtedy zacznie się zawieszać.
Szukam jakiejś fajnej watahy, gdzie jest w miarę mało członków, a opowiadania pisze się raz na miesiąc.
Jeśli znacie taką watahę, prosiłabym o pozostawienie komentarza z linkiem do tej watahy.
Może przy okazji zawrzemy z jakąś sojusz, więc warto!
- KJK.
czwartek, 2 stycznia 2014
Od Kick'a, Neon'a, Trapt'a i Iran'a - Spotkanie w lesie
Dialog...
Iran - Żółty
Neon - Niebieski
Kick - Niebieski
Trapt - Pomarańczowy
Neon i Kick szli wolno lasem, nie wiedząc co robić. To samo po drugiej stronie robili Iran i Trapt. więc wilki spotkały się w połowie lasu.
- Cześć Neon.
- Cześć Trapt.
- Siema. Co robicie?
- Chodzimy bez celu. A wy?
- To samo.
- Nudy...
- Zgadzam się z Iranem.
- Iran, nie narzekaj. Neon, ty też.
- Jest nas czwórka! Wymyślmy coś!
- Burza mózgów!!!
- Iran, dorośnij.
- Może... wycieczka poza watahę?
- A alfy?
- A muszą o tym wiedzieć?
- Myślę, że tak, ale...
- I tak nam pozwolą. Idziemy.
- Co wy sądzicie?
- Jak Iran powiedział, niechaj się stanie.
- To gdzie?
- Gdziekolwiek.
- Gdziekolwiek, czyli nigdzie.
- Dobra, przed siebie.
- Ok.
- No i cudotwórca wymyślił, gdzie mamy iść. Geniusz z choinki urwany.
- Iran, skończ. Zachowujesz się jak dziecko, a jesteś najstarszy.
- Przywalić ci?
- Chcesz guza?
- Nic nie mówiłem.
- Ej, pogadajmy o... dziewczynach.
- Ho, ho, ho...
- Masz jakieś konkretne na myśli?
- Nie...
Rozmawiali w najlepsze, a Kick w ogóle się nie odzywał.
- Kick, nie odzywasz się. Myślisz o kimś?
- No trochę...
- Opisz.
- Serdeczna, kocha walczyć.
- Nic mi to nie mówi. Jaki ma kolor?
- Beżowa w plamki.
- Cheetah?
- Twoja siostra, ale nie Cheetah.
- Hidatsa?
- Bingo!
- Zamknij paszczę, Neon. Tak...
- Hida... Hmm... Co ci się w niej podoba?
- Ta miłość była jak grom z jasnego nieba. Podoba mi się w niej wszystko!
- Kick, musisz z nią porozmawiać! - Powiedział Iran i zboczył z drogi. Musiał już iść.
- Iran ma rację. - Powiedział Trapt i również poszedł, a Neon i Kick jeszcze trochę gadali, ale potem poszli do jaskiń.
Iran - Żółty
Neon - Niebieski
Kick - Niebieski
Trapt - Pomarańczowy
Neon i Kick szli wolno lasem, nie wiedząc co robić. To samo po drugiej stronie robili Iran i Trapt. więc wilki spotkały się w połowie lasu.
- Cześć Neon.
- Cześć Trapt.
- Siema. Co robicie?
- Chodzimy bez celu. A wy?
- To samo.
- Nudy...
- Zgadzam się z Iranem.
- Iran, nie narzekaj. Neon, ty też.
- Jest nas czwórka! Wymyślmy coś!
- Burza mózgów!!!
- Iran, dorośnij.
- Może... wycieczka poza watahę?
- A alfy?
- A muszą o tym wiedzieć?
- Myślę, że tak, ale...
- I tak nam pozwolą. Idziemy.
- Co wy sądzicie?
- Jak Iran powiedział, niechaj się stanie.
- To gdzie?
- Gdziekolwiek.
- Gdziekolwiek, czyli nigdzie.
- Dobra, przed siebie.
- Ok.
- No i cudotwórca wymyślił, gdzie mamy iść. Geniusz z choinki urwany.
- Iran, skończ. Zachowujesz się jak dziecko, a jesteś najstarszy.
- Przywalić ci?
- Chcesz guza?
- Nic nie mówiłem.
- Ej, pogadajmy o... dziewczynach.
- Ho, ho, ho...
- Masz jakieś konkretne na myśli?
- Nie...
Rozmawiali w najlepsze, a Kick w ogóle się nie odzywał.
- Kick, nie odzywasz się. Myślisz o kimś?
- No trochę...
- Opisz.
- Serdeczna, kocha walczyć.
- Nic mi to nie mówi. Jaki ma kolor?
- Beżowa w plamki.
- Cheetah?
- Twoja siostra, ale nie Cheetah.
- Hidatsa?
- Bingo!
- Zamknij paszczę, Neon. Tak...
- Hida... Hmm... Co ci się w niej podoba?
- Ta miłość była jak grom z jasnego nieba. Podoba mi się w niej wszystko!
- Kick, musisz z nią porozmawiać! - Powiedział Iran i zboczył z drogi. Musiał już iść.
- Iran ma rację. - Powiedział Trapt i również poszedł, a Neon i Kick jeszcze trochę gadali, ale potem poszli do jaskiń.
Od Ginewry - C.D. opowiadania Roshan'a ''Spacer i coś jeszcze...''
Wyszłam z jaskini, bo nikt akurat u mnie nie był, a przyda mi się chwila przerwy. Nagle zobaczyłam Roshan'a wraz z Amy. Nie wyglądał na zmasakrowanego, ale dobrze też nie było.
- Witajcie. Co się stało? - Spytałam. - Tylko proszę od początku.
- No więc napadł na mnie jakiś wilk i wrzucił w Morską Głębię. Roshan mnie uratował. Szliśmy spokojnie powiedzieć wam o tym incydencie, kiedy nagle osaczyli nas. Nie był to jeden wilk, była ich dwójka. Roshan walczył z nimi, zabijając obydwóch. - Rzuciłam na Roshana spojrzenie pełne dumy z jego wyczynu. - Niestety, on również ucierpiał w starciu. Ma dużo otwartych ran i złamane żebro. - Amy zdała raport.
- Dobrze... Złamane żebro zrośnie się samo, ale musisz stosować maść i leki przeciwbólowe, a rany zaraz wyleczymy. Zapraszam was do środka.
Wilki ruszyły za mną. Skinęłam głową, by Roshan usiadł na skale w jaskini. Dotknęłam jego głowy, a rany zaczęły powoli znikać.
- Za kwadrans już ich nie będzie. - Powiedziałam. - Najlepszym środkiem przeciwbólowym jest liść cytryny. Wiem, jesteś mięsożerny i liść nie będzie ci smakował, ale musisz go zjeść. Dam ci ich trochę, kiedy poczujesz ból, zjedz jednego, a po minucie nie będziesz nic czuł. Maść to trochę ziół zmieszanych z wodą, które są zagęszczane za pomocą magii. - Podałam mu niewielką buteleczkę i ciągnęłam dalej. - Codziennie rano musisz smarować tym żebra, żeby to złamane mogło się zrosnąć.
< Roshan? Dokończ w wolnej chwili. >
- Witajcie. Co się stało? - Spytałam. - Tylko proszę od początku.
- No więc napadł na mnie jakiś wilk i wrzucił w Morską Głębię. Roshan mnie uratował. Szliśmy spokojnie powiedzieć wam o tym incydencie, kiedy nagle osaczyli nas. Nie był to jeden wilk, była ich dwójka. Roshan walczył z nimi, zabijając obydwóch. - Rzuciłam na Roshana spojrzenie pełne dumy z jego wyczynu. - Niestety, on również ucierpiał w starciu. Ma dużo otwartych ran i złamane żebro. - Amy zdała raport.
- Dobrze... Złamane żebro zrośnie się samo, ale musisz stosować maść i leki przeciwbólowe, a rany zaraz wyleczymy. Zapraszam was do środka.
Wilki ruszyły za mną. Skinęłam głową, by Roshan usiadł na skale w jaskini. Dotknęłam jego głowy, a rany zaczęły powoli znikać.
- Za kwadrans już ich nie będzie. - Powiedziałam. - Najlepszym środkiem przeciwbólowym jest liść cytryny. Wiem, jesteś mięsożerny i liść nie będzie ci smakował, ale musisz go zjeść. Dam ci ich trochę, kiedy poczujesz ból, zjedz jednego, a po minucie nie będziesz nic czuł. Maść to trochę ziół zmieszanych z wodą, które są zagęszczane za pomocą magii. - Podałam mu niewielką buteleczkę i ciągnęłam dalej. - Codziennie rano musisz smarować tym żebra, żeby to złamane mogło się zrosnąć.
< Roshan? Dokończ w wolnej chwili. >
Od Fate - C.D. opowiadania Ian'a ''Poznanie nowej wadery''
-Tak-zgadzam się.
Idziemy sobie, a ja zmieniam po kolei na moje wcielenia.
Na końcu tęcza.
"Myliłam się!Ty innym jest!
Zmieniony tak.Nie kocham cię!
Ty jesteś zły!
Okrutny i nienawidzę cię!
Zrozum mnie!
Wyszłam za innego!Całkiem zmieniłeś się!
Teraz widzę twe jawne oblicze!Świat nie jest różowy ani kolorowy!
Teraz jesteśmy tylko ty i ja,
tworzymy razem ten ponury świat!
Ja nie chcę tak żyć!
Pragnę wolna być!
Wybacz ale już nie łaknę cię!
Teraz jest mój czas!
Zamykam te rozdziały księgi mego życia!
Sam będziesz musiał sobie radzić.
Teraz pożałujesz!
Miłości już nie spróbujesz!Ty na nią nie zasługujesz gdyż jej nie szanujesz!
Nie zmienię mej decyzji,
inaczej jest w mej wizji!
Zemsta blisko jest!Bestia zbliża się!
Nie powstrzymasz jej!Ona nie ugnie się!
Wilk w mej duszy ma swój dom!
On rozszarpie cię!Dusze pożre twą!
I nie tylko to!
Odbierze uczucia!usunie wspomnienia!
Będziesz żałował swego postanowienia!"
Śpiewam.
-Co to za pieśń?-Pyta Ian.
-Moja matka napisała to w żałobie kiedy ojciec wygnał ją z watahy.
<Ian?>
Idziemy sobie, a ja zmieniam po kolei na moje wcielenia.
Na końcu tęcza.
"Myliłam się!Ty innym jest!
Zmieniony tak.Nie kocham cię!
Ty jesteś zły!
Okrutny i nienawidzę cię!
Zrozum mnie!
Wyszłam za innego!Całkiem zmieniłeś się!
Teraz widzę twe jawne oblicze!Świat nie jest różowy ani kolorowy!
Teraz jesteśmy tylko ty i ja,
tworzymy razem ten ponury świat!
Ja nie chcę tak żyć!
Pragnę wolna być!
Wybacz ale już nie łaknę cię!
Teraz jest mój czas!
Zamykam te rozdziały księgi mego życia!
Sam będziesz musiał sobie radzić.
Teraz pożałujesz!
Miłości już nie spróbujesz!Ty na nią nie zasługujesz gdyż jej nie szanujesz!
Nie zmienię mej decyzji,
inaczej jest w mej wizji!
Zemsta blisko jest!Bestia zbliża się!
Nie powstrzymasz jej!Ona nie ugnie się!
Wilk w mej duszy ma swój dom!
On rozszarpie cię!Dusze pożre twą!
I nie tylko to!
Odbierze uczucia!usunie wspomnienia!
Będziesz żałował swego postanowienia!"
Śpiewam.
-Co to za pieśń?-Pyta Ian.
-Moja matka napisała to w żałobie kiedy ojciec wygnał ją z watahy.
<Ian?>
Wojna - miejsce walki
Zapomniałam o podaniu wam miejsca walki.
Pole bitwy będzie tu:

Jest to Kamienna Pustynia, która znajduje się niedaleko granic terenów naszej watahy.
Są tam:
Pole bitwy będzie tu:
Jest to Kamienna Pustynia, która znajduje się niedaleko granic terenów naszej watahy.
Są tam:
- góry
- kamienie
- piasek
Nie ma tam:
- wody
- trawy
To na wypadek, żeby nikt nie pisał ''utopiłem go w rzece'', ''upadłam na trawę'' itp. Tylko ''spadł z góry'', ''potknąłem się o kamień'', ''w oczach miałam piasek''...
Os Shaft - Nowe życie
Bardzo rzadko widywałam w watasze Fearghal'a. Ogólnie prawie w ogóle nie rozmawialiśmy, byliśmy inną parą. Wracaliśmy oby dwoje późno do domu, szczeniętami zajmowała się Ginewra, przyprowadzała je i szły spać.
Uznałam, że za mało czasu spędzamy razem i postanowiłam pogadać z Fearghal'em. Kiedy był w robocie, przyszłam do niego.
- Fearghal? - Zapytałam wchodząc na teren Klifów Wojny.
- Shaft. Cześć. - Odpowiedział z uśmiechem patrząc na mnie.
- Musimy porozmawiać. - Rzekłam poważnie.
- Chyba... nie chcesz, żebyśmy się rozstali?
- Czemu mam chcieć?
- Myślałem, że chcesz ze mną porozmawiać, powiedziałaś to takim poważnym tonem... Wiesz, nie chcę cię stracić, pomyślałem, że chcesz o tym pogadać, bo decyzja Ziry jakoś na ciebie wpłynęła...
- Nie, ale według mnie Zira słusznie postąpiła. Rob i tak miał zamiar odejść.
- Może zmieńmy temat.
- Ok. Uznałam, że po wojnie zabierzemy się z dziećmi na wakacje, nad jakieś ciepłe morze. Myślałam o kamiennych plażach w Chorwacji. Mój znajomy odnalazł kilka jaskiń, możemy w jednej zamieszkać. Fearghal, tak dawno nigdzie nie byliśmy!
- No racja...
- Więc? - Zapytałam z oczami pełnymi nadziei.
< Fearghal? Co ty na to? >
Od Carli, Sonei i Mond - C.D. opowiadania Adder, Birdy i Ayoko ''Rozmowa''
-No trudno...- westchnęła Mond.
-To... jest na szóstka, może coś zrobimy?- zaproponowała Sonea.
-Właśnie nad tym myślałyśmy.- odpowiedziały Birdy i Ayoko chórem.
-Jest tak nudno...- dodała Adder.
-Właśnie.- odpowiedziała Carla. Zapadła cisza, wszystkie wilczyce myślały.
<Birdy, Adder, Ayoko? Brak weny..>
-To... jest na szóstka, może coś zrobimy?- zaproponowała Sonea.
-Właśnie nad tym myślałyśmy.- odpowiedziały Birdy i Ayoko chórem.
-Jest tak nudno...- dodała Adder.
-Właśnie.- odpowiedziała Carla. Zapadła cisza, wszystkie wilczyce myślały.
<Birdy, Adder, Ayoko? Brak weny..>
środa, 1 stycznia 2014
Od Far'a - C.D. opowiadania Merkury ''Strach''
Lastbreath'a dużo osób się bało. No, może oprócz Gustawa, Pattona i Ziry to ktoś by się jeszcze znalazł. Ja, mimo że o nim wiedziałem, nie byłem pochłonięty tymi wydarzeniami. Aż do dzisiaj, kiedy zagroził Merkury oraz mi.
Zatrzymała się na łące, ja zahamowałem gwałtownie i wpadłem na nią. Wywaliliśmy się obydwoje, nasze serca wciąż waliły z przejęcia tą sprawą.
- Mało brakowało... - Odezwałem się siadając na łące.
- Tak... - Odrzekła Merkury z ulgą.
- Merkury... - Szepnąłem cicho i wskazałem na czarny punkt w oddali. - Spójrz.
- To on.
Basior, który dźwignął mi ciśnienie, szedł wolnym krokiem wzdłuż łąki i nagle stanął. Widział nas.
- Cholera. - Szepnąłem. Wilk zaczął się zbliżać. Był parę metrów od nas, ale jego twarz była skryta w cieniu.
- Ta wojna będzie inna niż wszystkie. - Powiedział ledwo słyszalnie i ciągnął dalej. - Miejcie się na baczności, bo apokalipsa jest blisko.
Po tych słowach wszedł w las.
- Apokalipsa? - Spytała Merkury.
- Czyli... koniec. - Odpowiedziałem wpatrując się w znikającego w cieniu drzew basiora.
- Widziałeś jego twarz? - Zapytała zmieniając temat.
- Nie. A ty?
- Też nie. Skrył się w cieniu.
Usłyszałem jego kroki, potem ucichły.
- Już poszedł. - Rzekłem.
- Uff... - Westchnęła Merkury. - Patrz, księżyc wychodzi zza chmur!
- To znaczy, że go tu nie ma.
- Jesteśmy bezpieczni. W końcu.
Księżyc oświetlił jej sierść, a ja czułem, że tonę w jej oczach. Nagle Merkury przerwała ciszę i powiedziała:
< Merkury, co mówiłaś? Lastbreath trochę nas nastraszył... >
Zatrzymała się na łące, ja zahamowałem gwałtownie i wpadłem na nią. Wywaliliśmy się obydwoje, nasze serca wciąż waliły z przejęcia tą sprawą.
- Mało brakowało... - Odezwałem się siadając na łące.
- Tak... - Odrzekła Merkury z ulgą.
- Merkury... - Szepnąłem cicho i wskazałem na czarny punkt w oddali. - Spójrz.
- To on.
Basior, który dźwignął mi ciśnienie, szedł wolnym krokiem wzdłuż łąki i nagle stanął. Widział nas.
- Cholera. - Szepnąłem. Wilk zaczął się zbliżać. Był parę metrów od nas, ale jego twarz była skryta w cieniu.
- Ta wojna będzie inna niż wszystkie. - Powiedział ledwo słyszalnie i ciągnął dalej. - Miejcie się na baczności, bo apokalipsa jest blisko.
Po tych słowach wszedł w las.
- Apokalipsa? - Spytała Merkury.
- Czyli... koniec. - Odpowiedziałem wpatrując się w znikającego w cieniu drzew basiora.
- Widziałeś jego twarz? - Zapytała zmieniając temat.
- Nie. A ty?
- Też nie. Skrył się w cieniu.
Usłyszałem jego kroki, potem ucichły.
- Już poszedł. - Rzekłem.
- Uff... - Westchnęła Merkury. - Patrz, księżyc wychodzi zza chmur!
- To znaczy, że go tu nie ma.
- Jesteśmy bezpieczni. W końcu.
Księżyc oświetlił jej sierść, a ja czułem, że tonę w jej oczach. Nagle Merkury przerwała ciszę i powiedziała:
< Merkury, co mówiłaś? Lastbreath trochę nas nastraszył... >
Związki itd.
Z powodu remontu, nie ogłaszałam odejść wilków, zatem niekoniecznie wiecie, czy wasze wilki są jeszcze parą.
Postanowiłam napisać status partnerski - ale nazwa xD - waszych wilków.
Swoich nie wypisałam.
Kolejność wilków - właścicielami
Postanowiłam napisać status partnerski - ale nazwa xD - waszych wilków.
Swoich nie wypisałam.
Kolejność wilków - właścicielami
- Soldier - nie ma partnerki
- Moon - nie ma partnerki
- Daniel - nie ma partnerki
- Angeal - nie ma partnerki
- Fearghal - w związku z Shaft
- Zack - nie ma partnerki
- Ginewra - w związku z Gustawem
- Makka - w związku z Pattonem
- Cheetah - nie ma partnera
- Hidatsa - nie ma partnera
- Toxy - nie ma partnera
- Arina - w związku z Lyx'em
- Fury - w związku z Yuką
- Valixy - w związku z Breg'iem
- Picallo - w związku z Mike'iem
- Angelika - nie ma partnera
- Elion - nie ma partnera
- Selena - w związku z IRan'em
- Sycylia - w związku z George'm
- King - w związku z Theą
- Matty - nie ma partnerki
- Macklemore - nie ma partnerki
- Maxsymiliam - nie ma partnerki
- Rico - nie ma partnerki
- Aria - nie ma partnera
- Alba - w związku z Cheveyo
- Cytadela - nie ma partnera
- Kate - nie ma partnera
- Sophie - nie ma partnera
- Zira - nie ma partnera
- Neon - nie ma partnerki
- Kick - nie ma partnerki
- Diego - nie ma partnerki
- Sky - nie ma partnerki
- Carla - nie ma partnera
- Sonea - nie ma partnera
- Nicol - w związku z Brad'em
- Mond - nie ma partnera
- ZeroBlackfire - nie ma partnerki
- Cheveyo - w związku z Albą
- Fiodor - w związku z Shen Len
- Ian - nie ma partnerki
- Mortimer - nie ma partnerki
- Roshan - nie ma partnerki
- Kazan - nie ma partnerki
- Elinor - nie ma partnera
- Thea - w związku z King'iem
- Ysabeau - nie ma partnera
- Olimpias - nie ma partnera
- Alestria - nie ma partnera
- Nightmare - nie ma partnerki
- Jez - nie ma partnera
- Merkury - nie ma partnera
- Shen Len - w związku z Fiodorem
- Haven - nie ma partnera
- Ever - nie ma partnera
- Fate - nie ma partnera
- Luna - nie ma partnera
- Katara - nie ma partnera
- Nasari - nie ma partnera
- Riven - nie ma partnera
- Afrodyta - nie ma partnera
- Immortal - nie ma partnera
- Mavis - nie ma partnera
- Kiiyuko - nie ma partnera
- Logan - w związku z Florą
- Flora - w związku z Loganem
Od Jenn - C.D. opowiadania Kazan'a ''Strachliwy wieczór sylwestrowy''
- Pies myśliwski? - Spytałam ze śmiechem.
- No... - Odpowiedział zaczerwieniony. - Słyszałaś ten huk?
- To moja petarda.
- Ach...
- Chciałam sprawdzić, czy cię nie trafiłam, bo zmieniła kierunek lotu, gdy zawiał wiatr.
- Nie, nie trafiła. Myślałem, że myśliwy strzela ze strzelby... - Zaczerwienił się jeszcze bardziej.
- Mam strzelbę, ale nie jestem myśliwym. Poza tym, nie strzelam w lesie. Jesteś Kazan, prawda?
- Tak.
- Jestem trochę nieogarnięta, szczególnie po dzisiejszym szampanie, więc nie dziw się, że zapomniałam.
- ...
< Kazan? Brak weny... >
- No... - Odpowiedział zaczerwieniony. - Słyszałaś ten huk?
- To moja petarda.
- Ach...
- Chciałam sprawdzić, czy cię nie trafiłam, bo zmieniła kierunek lotu, gdy zawiał wiatr.
- Nie, nie trafiła. Myślałem, że myśliwy strzela ze strzelby... - Zaczerwienił się jeszcze bardziej.
- Mam strzelbę, ale nie jestem myśliwym. Poza tym, nie strzelam w lesie. Jesteś Kazan, prawda?
- Tak.
- Jestem trochę nieogarnięta, szczególnie po dzisiejszym szampanie, więc nie dziw się, że zapomniałam.
- ...
< Kazan? Brak weny... >
Subskrybuj:
Posty (Atom)