poniedziałek, 2 lutego 2015

Od Sonii - Medyczka

Spacerowałam po łące jak codziennie rano i zbierałam zioła. Była jeszcze wojna, ale przeczuwałam, że coś się stanie. Zobaczyłam, że z rosnącego nieopodal buka opadło dużo liści - jakby coś walnęło o to potężne drzewo. Poszłam tam, żeby to sprawdzić. Pod drzewem zastałam brązowo-czarno-białego wilka ze strzałą wbitą w bark. Skojarzyłam, że to Angeal!
- Angeal? Wstawaj, pomogę ci! - Pomogłam mu wstać. Cały czas przeklinał pod nosem i zaprzeczał, żeby mu nie pomagać. Położył się na posłaniu a ja nerwowo nuciłam i przyrządzałam coś na te okropne rany.
- Zrobiłeś je sobie na wojnie, hę?- Zapytałam. Basior milczał, aż wreszcie odpowiedział:
- No ta.
Okłady z ziołami były już gotowe. Nałożyłam kilka z nich na rany i wyciągnęłam tą okropną strzałę, a basior syknął z bólu, po czym wstał i zaczął iść.
- Dzięki za pomoc, idę. - Powiedział na odchodne.
Zawsze pasjonowały mnie zioła, chyba czas podjąć decyzję. Tak. Chciałam zostać medyczką. Postanowiłam pójść do jaskini alf
- Witaj Sonio, co cię tu sprowadza? - zapytała Ginewra z uśmiechem.
- Chce zostać medyczką. - powiedziałam, a Ginewra po kilku sekundach odpowiedziała:
- Dobrze.

Od IceGleam - Wspólna historia

Powoli otworzyłam oczy. Jeszcze nie tak dawno temu, czułam jak w moje ciało wgryzają się ostre zęby, rozrywając je na kawałki. Zanim straciłam świadomość widziałam, że moje biało futro było całe poplamione krwią. W niektórych miejscach posklejała je tak, że wytworzyły się kołtuny. Zamknęłam oczy, spoglądając na taki właśnie kołtun. Nie wiedziałam, że wtedy umarłam.
Rozglądałam się dookoła kompletnie zdezorientowana. Moją uwagę przykuł wilk, który mocno mnie do siebie przyciskał. Jak się później okazało, był nikim innym jak moim kochanym Odyseuszem, którego nie widziałam tak dawno. Bez chwili zwłoki odwzajemniłam jego ciepły uścisk.
- Dzięki bogu, Ice. Myślałem, że cię stracę na zawsze. - wypłakiwał w moje ramię. Odsunęłam się od niego, aby spojrzeć mu prosto w oczy. Chociaż były zasnute mgłą, widziałam w nich miłość do mnie. Położyłam mu łapę na policzku, a on wtulił w nią pysk.
- Jak to myślałeś, że mnie stracisz? - zapytałam lekko rozbawiona. Na jego pysku malowało się zaskoczenie.
- Moja kochana, przecież mogłaś umrzeć. - zakrzyknął. Naprawdę myślałam, że tylko zemdlałam, lecz nie sądziłam, że umarłam. Jedyne na co było mnie stać w tej chwili to wybąkać:
- Dziękuje...
Naprawdę byłam zszokowana tym, że przez parę godzin byłam martwa.

< Odyseusz? >

Mojżesz odchodzi z watahy!


Art by Innali on dA
Mojżesz odchodzi.
~
Powód odejścia: Decyzja właściciela
Piastowane stanowiska: Brak
Data dołączenia: 26 październik 2014
Data odejścia: 2 luty 2015
Imię partnera: Brak
Ilość szans na powrót: Dwie
Opowiadania
~
Żegnaj!

Sollyz odchodzi z watahy!


Sollyz odchodzi.
~
Powód odejścia: Śmierć
Piastowane stanowiska: Brak
Data dołączenia: 10 grudzień 2014
Data odejścia: 2 luty 2015
Imię partnera: Brak
Ilość szans na powrót: Tylko za pomocą wskrzeszenia
Opowiadania
~
Żegnaj!

niedziela, 1 lutego 2015

Astrid odchodzi z watahy!


Astrid odchodzi.
~
Powód odejścia: Decyzja właściciela
Piastowane stanowiska: Brak
Data dołączenia: 21 grudzień 2014
Data odejścia: 1 luty 2015
Imię partnera: Brak
Ilość szans na powrót: Dwie
Opowiadania
~
Żegnaj!

Od Laeti - C.D. opowiadania Karo "Historia życia"

Każda chwila z każdym oddechem była dla mnie jak ciężar. Właściwie po co żyłam, żeby cały czas czuć smutek? Mówiono, że życie ma nas nauczać unikania tych samych błędów, ale czy powiedziano, że ma nas doprowadzać do stanu depresji? Wiele razy ostatnio nad tym myślałam. Może od zawsze taka byłam, a nie wojna mnie zmieniła. Te chwilowe postanowienia i motywacja, prędzej czy później znikały, więc dlaczego mam ukrywać swoje prawdziwe ja.
Bez słowa odsunęłam od siebie Karo. Nie chciałam w kółko przeżywać tego samego schematu. Ja płaczę, a on mnie próbuje uspokoić. Musiałam się nauczyć ukrywać swoje uczucia, przecież Peeta tak doskonale to umiał. Chciałam sama sobie dać z nimi radę i nauczyć się, jak z nimi sobie radzić.
- Dziękuje ci, Karo, ale... - uciszyłam się. Nie chciałam go ranić. - Po prostu dziękuje ci, że tu jesteś i zawsze bądź przy mnie. Zawsze będziesz dla mnie przyjacielem i osobą, którą kocham ponad życie. - Wtuliłam się w jego ciepłe objęcia, dające mi poczucie bezpieczeństwa, lecz to musiało niebawem się zmienić. Nie oszukujmy się. Chcę się stać niezależna. Zawsze moje życie opierało się na tym, że Karo zawsze mnie chronił. Chociaż to ja, musiałam być oparciem dla Selene, nigdy nie pomyślałam, jak może czuć się Karo, który musiał się mną cały czas zajmować.
- Laeti, cieszę się, że jestem dla ciebie taki ważny, lecz to chyba oczywiste. - zaśmiał się słabo. Oparł swoją głowę o moje czoło, stopniowo przymykając oko. Zawsze mogłam wpatrywać się w dwójkę pięknych oczu, a teraz pozostało te jedno oko. Z biegiem czasu wydawało się być coraz bardziej puste, pozbawione chęci do życia. Cieszę się, że na niego trafiłam. Gdyby nie on, nie znała bym swojego miejsca na ziemi i potrzeby do życia. Nasze częste rozmowy bardzo mi pomagały.
- Chodź. - Chwycił moją drżącą łapę. Wilki z szeregu już dawno zniknęły za horyzontem. - Wracamy do domu. - rzekł słabym tonem. Nie chciałam iść. Zwiesiłam tylko łeb.
- Do jakiego domu, Karo? - zaśmiałam się rozpaczliwie. - Po co tam wracać, skoro nie ma do czego? 
Złapał moją twarz. Czułam ciepło, które dawały mi jego łapy, umiejscowione na moich policzkach. Patrzyłam się na niego lekko zszokowana.
- Laeti, jest do czego. Nie wszystko stracone. Może oboje się zmieniamy i nie mamy chęci do życia, ale musimy odbudować nasz dom. 
- Karo... - Położyłam łapę na jego policzku. - Nie wierzysz w to, więc po co to mówisz.
- Chcę odzyskać stare wspomnienia.
Ta odpowiedź mnie zaskoczyło. To prawda, że odkąd się urodziłam czułam te ciepłe emocje, które były między nami. To jak często ze sobą rozmawialiśmy na tematy takie błahe i niezwykle bzdurne. Z wiekiem nasze kontakty jakby się osłabiły, aż zaczęliśmy ze sobą rozmawiać na przykre tematy, odkrywając jakie życie jest naprawdę. Chciałam przywrócić tamte czasy i znowu rozmawiać z tamtym starym Karo, lecz wiedziałam, że to nie jest już możliwe. Jednak możemy stworzyć nowe wspomnienia. 
- Ja też tego chcę, ale tamte wspomnienia, kochanie... One nigdy nie powrócą. Musimy zacząć tworzyć nowe wspomnienia, równie ciepłe jak tamte. A teraz chodź. Wracajmy do domu. - uśmiechnęłam się. Łzy po moich policzkach zaczęły spływać. Każda z nich była dowodem na to, że odkryłam coś ważnego, co pomoże mi stać się silną, ale nigdy nie przywrócić tamtej siebie z dawnych lat. Dawna ja, stawała się tak odległa, aż w końcu zaczęła się wydawać iluzją, której nie dosięgnę.

< Karo? >

Od Karo - C.D. opowiadania Laeti ''Historia życia''

Wszystkie wilki które przeżyły wojnę dosłownie biegły do swoich rodzin . Kilka z nich niestety musiało zostać przy ciałach poległych . Z przodu całej kompanii dało się usłyszeć donośnie wycie ... alfa oznajmiał zwycięstwo . Od razu odezwali się wojownicy oraz wilki żyjące w głębi terenów watahy . Moja partnerka równie zawyła ... a ja milczałem . Szliśmy na samym końcu formacji . Laeti trzymała się mojej lewej strony . Co chwilę łapałem się za opaskę . Nie dlatego , że mi przeszkadzała ... ciągle czułem jakbym miał to oko . Cały czas miałem ochotę nim poruszyć . Ale najbardziej bolało mnie to , że zamiast mojej partnerki widziałem ... ciemność . 
*-Karo - Usłyszałem w głowie głos Hilla - Laeti jest z tobą ? *
*-Tak ... a co się stało ? *
*-Musisz jej przekazać ... , że od dziś zostałeś jej tylko ty . * 
Stałem jak wryty ... a Selene , Peeta ?! Powiedziałem jej , że ją przywitają . Pocieszyłem ją , zrobiłem jej nadzieję ! A teraz dowiaduję się , że oni ... Stałem tak przez kilka minut a z mojego oka popłynęły łzy . Szczerze , nie bolała mnie aż tak bardzo strata rodziny . Bolało mnie to , że sprawię przykrość Laeti . 
-Karo no chodź ! Chcę się spotkać z Selene i Peetą . Już nie mogę się doczekać . Tyle ich nie widziałam . - Krzyczała ucieszona Laeti . 
-Skarbie ... już ich nie zobaczysz . - Wydusiłem przez zęby . 
-Co ? Co ty pleciesz ? 
-Peeta odszedł z watahy a Selene ... właśnie Selene . 
-Karo , co jej się stało ?! 
-Wypiła eliksir który zamienił ją w ducha . Nie żyje ... można ją spotkać a raczej jej duszę . 
-Wiedziałeś o tym ... - Zapytała załamującym się głosem . 
-Dowiedziałem się chwilę temu . Hill rozmawiał ze mną telepatycznie . 
Wadera rozpłakała się , położyła się na ziemi i zwinęła w kłębek . Podszedłem do niej , zaczesałem grzywkę na lewe oko i przytuliłem się do niej . 

< Laeti ? >

Od Laeti - Historia życia

Podkład muzyczny:
- Karo, to koniec, prawda? - Wtuliłam się w jego puszystą sierść, zapewniając mi tym samym poczucie bezpieczeństwa i ulgi, której nie czułam od dawna. Przymknęłam oczy. Mogłam powrócić do swojego dawnego życia, które, nie oszukując się, będzie nieco inne. Będzie brakowała w nim moich dzieci. Owoc naszej miłości znikł z naszego wspólnego życia.
- Tak, koniec. - wymruczał kładąc mi łapę na głowie, pomiędzy uszami. Mimowolnie uśmiechnęłam się. Ostatnio często wykonywał ten gest. Mój ojciec Etan, zawsze mnie pocieszał w ten sposób. Podniosłam wzrok, aby spojrzeć na jego oczy. Zgarnął grzywkę na lewe oko. Nie chciał, żeby ktoś widział jego ubytek.
- Twój ojciec... On też miał coś z okiem, prawda? - zapytałam cicho, odgarniając jego oko. Niesforna czupryna skrywała białą opaskę. 
- Tak. - mruknął niechętnie, łapiąc mnie za nadgarstek i odsuwając łapę. Położył ją na ziemię, a na niej swoją, przyciskając ją lekko. Chciał mnie zapewnić, że mnie kocha, chociaż nie chciał, abym oglądała jego oko.
- Nie będziemy o tym mówić, bo widzę, że to delikatny temat. - rzekłem spokojnie z uśmiechem. Wiedziałam jedną rzecz, że prawdziwym uśmiechem będę zaszczycać jedynie Karo. Mój charakter powoli ulegał zmianie. Bałam się końcowego efektu.
- Dziękuje. - szepnął z wdzięcznością. Odsunął się ode mnie. - Czas wracać do domu.
- Yhym... - Spuściłam wzrok. W kącikach moich oczu pojawiły się łzy. Po co miałam wracać do domu, skoro nikogo tam nie zastanę. 
- Laeti, nie płacz. Na pewno siostra przywita cię ciepło, no i jeszcze Peeta. - zapewnił mnie partner.
- Nas. - poprawiłam go. - Pewnie masz rację.

< Karo? :) >

Dopisek od właścicielki wilka: Laeti jeszcze nie wie, że straciła również rodzeństwo.

Nowe stanowiska już dostępne!

Kilka godzin temu powstały nowe stanowiska.
Tak, sama w to nie wierzę, ale nareszcie są xD
Wybierzcie nowe stanowiska swojego wilka, ale mądrze, kurna, mądrze! 
Nie sugerujcie się nazwą stanowiska, tylko zadaniem, które jest mu przydzielone - myślę, że powinniście wybrać coś co wam odpowiada :3
Odpowiedzi na wszelkie pytania - na pw ;D

Nowe informacje.

Mam dla was dwie informacje o aktualizacji:
  • Opowiadania jednak będą publikowane, ale nie wszystkie. Część z nich zawiera zbyt wiele błędów, by rozczulać się nad ich poprawą w czasie aktualizacji. Wilki administracji nie mogą pisać opowiadań, ponieważ administracja zajmuje się obecnie aktualizacją.
  • Wilki, które napisały opowiadania w styczniu, nie mają obowiązku pisać ich w lutym.
I jeszcze sprawa odnośnie wojny:
Wojna została zakończona, ogłoszono remis.