sobota, 11 października 2014

Od Laeti - Drugi raz

Bóle brzucha...
Mdłości...
Wiedziałam, co to oznacza... 
Kolejny raz byłam w ciąży. Nie wiedziałam, jak powiedzieć o tym Karo. Bałam się reakcji z jego strony. Tym bardziej, że podczas ostatniego porodu, spotkały mnie pewne komplikacje. Bałam się o życie tych nienarodzonych.
Wstałam z ledwością, jak zwykle bóle dały o sobie znać. Tym razem dzieci kopały mocniej. Miałam nadzieję, że to zwiastun, tego, że urodzi mi się syn. Już miałam dwie córki, toteż chciałam mieć chłopca.
- Cześć, Laeti. - rzekł Karo, całując mnie przelotnie w policzek.
- Hej. - mruknęłam. Przez ból, miałam zły humor. Na dodatek czułam zmęczenie.
- Co taka nie w sosie? - zapytał. Uśmiechnęłam się lekko.
- Sama nie wiem. - skłamałam. Mój partner stanął przy mnie. Przy nim czułam się bezpiecznie.
- Wiem, co możemy zrobić... - powiedział. Złapał mnie za łapę. Ciągnięta, ruszyłam za moim " mężem ". Zaprowadził mnie nad wodę. Nad Koło Młynarskie. Nagle wszystko mi się przypomniało. To tutaj Karo nauczył pływać Selene. Tu czułam się o niego zazdrosna. Podeszłam bliżej do rzeczki. Tu właśnie przychodziłam z rodzicami. Ogarnęła mnie fala szczęścia. Zapragnęłam powrotu do szczenięcych lat. Chciałam znów poczuć jak ktoś się mną opiekuje. 
- Wiedziałeś, gdzie mnie zaprowadzić Karo... - szepnęłam cicho. Basior złapał mnie w pasie i wszedł ze mną do rzeki.
- Tylko uważaj, pamiętasz, że nie umiem pływać tak dobrze jak ty i Sel. - zaśmiałam się.
Karo zaczął pływać. Przewrócił się na grzbiet, a mnie usadowił na swoim brzuchu. Unosiliśmy się na wodzie. Pierwszy raz pływałam. Te uczucie było wspaniałe. Niebieskie oczy były we mnie utkwione. Odgarnęłam grzywkę z czoła Karo. Nachyliłam się i złożyłam na jego ustach pocałunek.
- Laeti... Krew. - powiedział cicho Karo. Rozejrzałam się dookoła. Na powierzchni wody unosiła się czerwona ciecz.
- Do brzegu. Zabierz mnie tam! - zawołałam drżącym głosem, jedyne o czym myślałam to moje dzieci. Karo znalazł się na brzegu. Pomógł mi wyjść z wody.
Skurcz w brzuchu, który mnie nagle zaatakował, powalił mnie na ziemię. Zdezorientowany Karo znalazł się przy mnie. Łzy zaczęły spływać po moim policzku. 
- Laeti, co ci jest? - zapytał przestraszony, podtrzymując moją głowę. Zacisnęłam mocno zęby. Ogarnęła mnie fala strachu. Moje dzieci były w niebezpieczeństwie.
- Nie. - szepnęłam cicho. Karo wziął mnie na łapy. 
- Idziemy do Ginewry. - zapowiedział. Nie miałam siły. Musiałam wytrzymać... Ale jednak zemdlałam.
***
Obudziłam się następnego ranka. Leżałam w jaskini Ginewry i Gustawa - wyczułam to po zapachu. Odruchowo dotknęłam brzucha. Słyszałam ciche bicie serduszek.
- Przeżyły... - szepnęłam do siebie.
- Tak, miały wielkie szczęście. - powiedziała alfa, która weszła do pokoju. Spojrzałam na nią lekko przerażona.
- Czy Karo wie? - zapytałam. Wadera pokręciła głową. 
- A co mi się stało? 
- Tego niestety nie wiem... Karo czeka ns zewnątrz. Stoi tam już jakiś czas. - zaśmiała się lekko. Poderwałam się do góry. Podziękowałam wilczycy. Pod jaskinią czekał basior. Podeszłam do niego i rzuciłam mu się w ramiona. Mocno mnie uścisnął.
- Przejdziemy się? - zapytał.
***
- Jestem w ciąży. - szepnęłam. Basior wstrzymał oddech.
- Ale jak to? - zapytał zaskoczony. Wiedziałam, że taka będzie jego reakcja. 
- Sama byłam zaskoczona. - powiedziałam cicho. Wzrok wbity w ziemię przeniosłam na basiora. Naprawdę był zaskoczony, a raczej oszołomiony.
- Laeti, co my teraz zrobimy? - zapytał cicho. Przysiadł na zadzie. Nie wyglądał na zadowolonego, anie smutnego. Właśnie tego najbardziej się bałam.
- Poczekamy i zobaczymy co będzie... - szepnęłam. Karo bez słowa objął mnie. 
- Pamiętaj, że zgodzę się ze wszystkim co postanowisz. - powiedział. Uśmiechnęłam się do siebie.

White Magic zachodzi w ciążę!


White Magic jest w ciąży.
~
Ojciec szczeniąt: Link
Wcześniejsze mioty: 1
Termin porodu: 13 października
Data zajścia: 7 października 2014
Ilość szczeniąt: 1 [samice - 1/ samce - 0]
Imiona szczeniąt: Tundra
Przyszłe stanowiska szczeniąt: Zwiadowca
Opowiadanie o dowiedzeniu się o ciąży: Brak
Rozmowa z wyrocznią: Brak

Od Ben'a - C.D. opowiadania Waverly ''Malunki''

- Wiesz co to znaczy? - spytałem się wadery. 
- Nie, a ty wiesz? 
- No, trochę rozumiem, ale nie w całości.
- Tak? To co znaczą te rysunki? 
- Że hmm.... gdzieś w głębi lasu... nie wiem jakiego... jest źródło w kształcie węża i te źródło kryję wielką moc ale... - powiedziałem lecz przerwałem.
- Ale co? - spytała 
- Niestety nie umiem rozczytać dalej.

< Waverly, sorry że tak późno odpisałam>

wtorek, 7 października 2014

Od Eli'ego - Jak tu dotarłem

Ziemia pod moimi łapami zadrżała. Spojrzałem po łapy, a ziemia, na której się znajdowałem rozstąpiła się, a ja spadałem w wielka przepaść.
Zamknąłem oczy i poczułem ból, gdy uderzałem o ziemię. Nie wiem ile trwało to wszytko ,ale gdy otworzyłem oczy, leżałem pod drzewem. Wszytko było normalnie jak do tej pory. Na ciele nie miałem blizn, śladów, ale nie był to sen. Nie wiedziałem co się stało - czy to tylko wyobraźnia. Nic nie zrozumiałem z tego wszystkiego. Wstałem, przeciągałem się. W powietrzu było sporo nowych zapachów. Otoczenie było inne - drzewo i wielka polana.
Totalna cisza i ani żywego ducha. Ruszyłem wiec sam nie wiedząc dokąd idę. Po jakimś czasie dotarłem do kanionu i napiłem się wody z płynącej tam rzeki. Usłyszałem szelest i po chwili uciekłem. Trafiłem na dziwną Drogę i poszedłem nią.. Po chwili jacyś ludzie mnie gonili a ja uciekałem trafiłem do miasta,u ludzi wzbudziło to wielką sensację a ja tylko uciekałem. Nie wiem jak, ale wydostałem się z miasta i zobaczyłem wielki, porośnięty obszar a w centrum wulkan. Poszedłem tam więc. Spędziłem tam dwa dni, potem ruszyłem dalej. Przez dziesięc dni chodziłem po Górach które dymiły na jednym z nich usłyszałem głosy więc się znowu zmyłem. Potem jakimś cudem dotarłem na jakiś szczyt gdzie nie dość ze był śnieg to hasały konie.Wieczorem byłem przy wodospadach gdzie widziałem zorze polarną. Potem wbiegłem po małej górce pokrytej śniegiem. Nie wiem gdzie bylem, po co szedłem... Nie wiem jaki był cel tego wszystkiego, po prostu szedłem. Potem szedłem nocą przez zamarznięte jezioro podziwiając widoki. Potem znowu jakieś jezioro, kolejne góry, przeprawa przez rzekę. Byłem zmęczony błąkałem się tu już od tygodnia. W końcu trafiłem na las gdzie odpocząłem i spędziłem jeden dzień. Nocą ruszyłem dalej. Potem szedłem przez łąkę gdzie były też konie. Potem przedostawałem się przez bagna. A potem spokojnie szedłem przez pustkowie. Potem lazłem przez jakiś... no... pustynny gaj niemal. Potem przez plaże gdzie był dzień i noc... to bardzo nielogiczne było jak dla mnie. Łapy mi już odpadały mimo to lazłem dalej przez pola, obok jakiegoś młyna... i tam zasnąłem . Od rana znowu to samo, czyli wędrówka która zdawała się nie mieć końca. Potem lazłem przez pole jakieś ze słoneczniczkami, a potem gejzery. To na pewno nie były niczyje tereny.
Nagle zobaczyłem wilka.
-To ciebie nie mogliśmy dorwać... -mruknął
-Mnie? Z jakiej paki?
- Byleś na niedostępnych terenach.
- Nie jestem członkiem watahy
- Ktoś ty?
- Eli.
Po chwili inne wilki się zjawiły
- Chcesz nim być?
-Nie... Wole trzymać się sam.
- Ach tak... czyli wyrzutek
- Otóż to - odparłem
Wilk chyba stracił mną zainteresowanie.
Poszedł, a ja zaś poszedłem przed siebie. Położyłem się przy wodospadach i zamknąłem oczy. Nagle ktoś zakłócił mi ciszę i spokój...

<Ktoś>

niedziela, 5 października 2014

Nowy wygląd bloga - jesienna ''kolorowa szarość''!

Sorry za nie dodawanie postów, ale miałam cały weekend na max'a zawalony.
Zmieniłam wygląd bloga :3
Mam nadzieję, że go zaakceptujecie.
Troszku się z nim męczyłam, ale co tam.
Podoba się? ;D

piątek, 3 października 2014

Od Gustawa - C.D. opowiadania Tuli'a ''Jak tu dotarłem?''

Obserwowałem z uwagą, przez gałęzie drzew, jak dwa wilki, najprawdopodobniej samce, rozchodzą się w przeciwne strony. Ruszyłem za ciemniejszym. Rozglądał się uważnie, co jakiś czas wodził nosem w powietrzu. Czegoś szukał.
 - Co ty tu robisz? - Spytałem, zachodząc gościa od tyłu. Nie spodziewał się mnie, i lekko się wzdrygnął. Odwrócił się i delikatnie uśmiechnął.
 - Szukam watahy. - Odpowiedział. Przymrużyłem lekko oczy.
 - Jak masz na imię? - Spytałem.
 - Tulio. - Odparł.
 - Ja jestem Gustaw. Pochodzisz z Hiszpanii? 
 - Tak.
 - Masz specyficzny zapach... Dlaczego łazisz po cudzych terenach?
 - Już mówiłem, szukam watahy.
 - Sprawdzałem cię. Jestem alfą Watahy Krwawego Wzgórza.
 - Hmm... Jakieś trzy wilki rozprawiały o niej w Madrycie...
 - Pewnie czarna wadera, brązowy i szary basior?
 - Tak.
 - To nasi byli członkowie.
Wilk rozejrzał się.
 - Jestem tutaj z przyjacielem. Razem szukamy watahy. Możesz nas przyjąć?
 - Jeśli poznam twojego kompana i uznam, że nie zagrażacie stadu.

< Tulio? >

Od Ayoko - C.D. opowiadania Percy'ego ''Wspólna droga''

Biłam się sama ze sobą. Próbowałam opanować ten kłębek myśli, który powoli do doprowadzał mnie do furii. Musiałam to powiedzieć. Jeżeli nie wyduszę z siebie tych dziewięciu liter, które składają się w dwa słowa, mogę go stracić na zawsze. Popatrzyłam mu więc głęboko w oczy i zaczęłam wypowiedź:
 - Więc ja... - Zawahałam się. Nie, nie, nie mogę się wahać! - no wiesz... kocham cię.
Nie wiedziałam, co sobie myśli. Nie potrafię wyczytać wyrazu twarzy wilka, kiedy się denerwuję. Czekanie na jakąkolwiek odpowiedź ze strony białego basiora trwało może trzy sekundy - dla mnie całą wieczność. Przez ten czas przeleciało mi przez głowę wiele myśli. Nasze pierwsze spotkanie, mój pocałunek, ból, który po tym odczuwałam, tęsknotę, potrzebę bliskości drugiego wilka, brak oparcia, chwile strachu... Zamknęłam oczy. Uświadomiłam sobie, że mój cel życia, to moje szczęście i do tego będę dążyć. A pierwszym punktem na mojej drodze do szczęścia jest szczerość wobec innych wilków, w tym również Percy'ego. Kiedy te myśli w końcu przeminęły, mój ukochany otworzył usta, by coś powiedzieć.

< Percy, co chciałeś? ;* >

czwartek, 2 października 2014

Głosowanie!

Teraz dopiero zauważyłam, że mamy jesień xd
A w związku z nadejściem nowej pory roku, pojawiła się ankieta.
Już wyjaśniam pytanie.
''Czy wygląd watahy powinien zmieniać się wraz z porą roku?''
Chodzi o to, że na przykład na zimę jako nagłówek dodam wilki bawiące się w śniegu, a na tło wstawię jakiś zimowy krajobraz. Ale nie wiem, czy to wypali... Macie 3 dni, żeby zagłosować w ankiecie. Zaakceptuję waszą decyzję.

Nowy wilk - ELI


  • Eli


Imię: Eli [czyt. Ilaj]
Płeć: Samiec
Wiek: 8 lat
Stanowisko: Wyrzutek
Cechy charakteru: Eli to wilk kierujący się sercem oraz tym w co wierzy, nie słucha się innych, jest niezależny i kroczy własna drogą. Przestrzega swoich własnych zasad i reguł. Jest nieprzewidywalny, ostrożny, szybko reaguje na niebezpieczeństwo, zabija gdy się broni, nie atakuje bez powodu. Zna swoja misję życiową i ją wypełnia. Tajemniczy i dyskretny, sprytny i szybko myślący strategicznie. Potrafi się poświęcać dla innych. Chociaż nieraz upada, wstaje i walczy dalej, nie poddaje się. Nie cofa się przed niczym. Jeśli pozwoli Ci to lepiej go poznasz
Cechy fizyczne: Eli to wilk o wyczulonym węchu, słuchu oraz dotyku, jest to wilk niewidomy, jednak mimo to jest wytrzymały i zaskakująco sprawny
Znak szczególny: Wiele blizn i złote oczy
Słaby punkt: Brzuch
Boi się: Utraty kogoś, na kim mu zależy
Waga: 53 kilogramy
Wzrost: 90 centymetrów
Najlepsi przyjaciele: Nie posiada
Rasa: Mieszaniec
Żywioł: Powietrze
Moce: [1/15] Nie rozwinięte. Obywa się bez nich, jednak tak jak każdy wilk z tej watahy, został obdarowany mocą telepatii, która pozwala mu na kontakt z innymi członkami stada
Partner/ka: -
Rodzice: Nie żyją
Potomstwo: Brak
Inna rodzina: Brak
Kraj pochodzenia: Rosja
Lubi: Spokój i ciszę, zarazem adrenalinę i ryzyko
Nie lubi: Sytuacje kiedy nie wie jak się zachować
Pióra Feniksa: 40.000
Historia: Jestem wilkiem wychowanym przez człowieka, potem puszczonym na wolność.. Człowiek uratował mnie gdy byłem szczeniakiem. Znam swoja misie życiową i ja wypełniam.
Inne zdjęcia: Brak
Właściciel: Bad Boy
WITAJ W WATASZE KRWAWEGO WZGÓRZA!!!

Mobilizacja

Zostałam obdarzona energią do działania.
Wataha rusza!
Aktualizacja również.
Nie pytać kiedy koniec, co robię, bo tylko się przez to przedłuża. Musicie trzymać swe ciekawskie duszyczki na dystans ;P
Sorry za tą prawie miesięczną przerwę :/