Pierwsze co pamiętam, to był piasek. Tak, dużo piasku... Urodziłem się na pustyni. Pamiętam moje życie od początku, ale nigdy nie było w nim rodziny. Żyłem sam. Na pustyni bardzo trudno było o wodę, ale mój przyjaciel, który był wężem pokazywał mi, gdzie można znaleźć wodę. Niestety, niedługo potem został zabity. Nie chciałem tu zostać, ponieważ dzień w dzień i noc w noc miałem uszy na baczność, żeby przeżyć, bo inaczej ktoś mógłby mnie spokojnie zabić.
"Muszę w końcu opuścić tę krainę i znaleźć jakąś watahę", pomyślałem i tak zrobiłem.
Wędrowałem na Północ, ale ponieważ dowiedziałem się, że na Północy nie da się przeżyć, to zawędrowałem do Ameryki. Okazało się, że jestem w Kanadzie. Spotkałem tam piękną żółtą (czy tam nie wiem jak to nazwać) waderę.
- Skąd przybyłeś? - spytała.
- Z Pustyni - odpowiedziałem.
- Wow... A jak się nazywasz?
- Will. A Ty?
- Jestem Ganiesse. Miło mi cię poznać.
- Mi też.
< Ganiesse? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!