Stanęłam . Greyback jako nie przepadał za Swiftkill ... Ale Bloodspill najwyraźniej nie chciał odzywać się o tej staraj sprawie . Nadal ma wyrzuty sumienia , że nie zabrał swojej młodszej o rok siostry na polowanie w tamtym czasie . Ona wtedy poszła gdzieś i ... i wiadomo co dalej .
- Gustawie widzisz .... - zaczęłam lecz Blood zaraz mi przerwał .
- Przepraszam Valixsy - mówił - Ale chciałbym sam to powiedzieć .
Kiwnęłam głową .
- Nasze stare stado jak wiesz zostało z niego nic . Tylko pięcioosobowa grupa , czyli my Siostra , ja i 2 samice i samiec . Oni zniknęli . I tak dalej ... Zostałem sam . A mogłem zabrać na polowanie siostrę ... Po tym poznałem Valixsy i ona mi pomogła odnaleźć tylko Swiftkill ... reszta przepadła . Ona musiała iść , a jakoś radziliśmy , chodź wybuchło mnóstwo kłótni z basiorami i waderami . Ale coś w sercu mnie kuło . Postanowiliśmy odszukać Vali , i dołączyć .
- Będą kłopoty . - odrzekł ojciec Gustawa .
- Z nami nie będą . - odrzekła Swift
- Może małe , ale mogą być . - odrzekł Bloodpill z miną poważną .- Ale tylko gdy mi puszczają nerwy . To przyjmiesz nas ?
- Gustawie - zaczęłam - Mogę wsiąść za nich pełną odpowiedzialność. - szepnęłam tak , aby tylko on słyszał .
< Gustaw>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!