Z wielkim bólem serca żegnałam się z moją najlepszą [i chyba jedyną] przyjaciółką, Cassandrą. Nagle przyszedł do mnie Color...
- A co to za smutna mina? - Spytał.
- Moja jedyna przyjaciółka odeszła.
- A jak miała na imię?
- Cassandra.
- A chciałabyś, żebym sprawił, że zmienisz wygląd, a twe imię będzie takie samo jak twojej przyjaciółki? - Zapytał. Zastanowiłam się i niepewnie pokiwałam głową. Zmieniłam wygląd i imię, a Color zniknął. Wyszeptał jeszcze przed odejściem...
- Muszę iść do jeszcze kilku członków waszej watahy, bo są jacyś smutni... - Po tych słowach zniknął.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!