Szedłem sobie przez watahę kożystając z ładnej pogody. Nagle o coś się potknąłem i wpadłem w krzaki. Szybko się z nich wygramoliłem mając nadziję, że nikt mnie nie zauważy. Jednak kiedy wyszedłem zobaczyłem Toxy. *Świetnie!*. Pomyślałem.
-Cześć, Toxy.- przywitałem się.
-Cześć, Corss.
-Co robisz?- zapytałem.
Toxy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!