- Nie wiem . Nowy jestem . - odpowiedziałem . - Ale może ... na plażę . Tak na plażę dnia i nocy . Co ty na to ?
- Dobrze , dobrze prowadź - powiedziała takim głosem , jakby coś ją bawiło .
Pobiegliśmy przez las , później przez skałę narady i dotarliśmy .
- No jesteśmy ... Na miejscu . - mówiłem .
- Wow , jak tu pięknie , wręcz wspaniale !
* Trzymaj tak dalej !*- powtarzałem w duchu . Ona bardzo mi się spodobała .
- Wiem - powiedziałem i poleciałem do wody i wyciągnąłem tak zwane "klejnoty kwitnące " tak rzadkie , że można za jedno sprzedać watahę . Jest to roślina , która ma złota lub srebrną łodygę i płatki z sześciu kamieni szlachetnych .
- Skąd ty to wziąłeś ?- powiedziała zdumiona .
- Na terenie tej watahy rośnie ich tu wiele . I najwidoczniej ja to odkryłem .Wystarczy że zanurkujesz głęboko , co trudno zrobić i urwać je . - popatrzyłem na kwiat i z łodygi zrobiłem sznurek , a z kwiatu wisiorek . - Dla ciebie rzekłem . - i włożyłem jej na szyję .
< Alohia >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!