-Cieszę się, że będę mieć taką fajną dziewczynę jak ty - powiedział Ben i przygarnął mnie do siebie skrzydłem.
-Wiesz, chcę ci coś dać... - powiedziałam.
-Tak?
-Poczekaj chwilę - wyrwałam liść z krzaka, po chwili zaczął się unosić i zaświecił się. Po chwili upadło na ziemię szafirowe serce, z którego wychodziły 2 łańcuszki. Wyglądało tak:
-To dla ciebie - powiedziałam i dałam Benowi naszyjnik. Zawiesił go na swojej szyi.
-Och, dziękuję ci! - powiedział i mnie pocałował w policzek.
-To nic takiego - uśmiechnęłam się.
-Ja bym tak nie umiał...
-Od urodzenia tak umiem, poprostu się z tym urodziłam.
-Heh... : )
-No, to co robimy?
-Może spacer? - zaproponował.
-Z przyjemnością, słońce zachodzi, a jak to mówi moja przyjaciółka, "życie piękne jest wieczorem".
-To chodźmy! - pobiegliśmy razem w stronę Wodnego Serca.
<Ben? Chcesz napisać ciąg dalszy? xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!